W dokumencie, zaprezentowanym w czwartek, zawarte są dane, z których wynika, że między 2002 a 2017 rokiem z południowych rejonów Italii wyjechało ponad 2 miliony osób, z czego 132 tysiące tylko przed dwoma laty.

Fala migracyjna w ciągu tego piętnastolecia to 852 tys. osób. Niewielki odsetek tych przybyszów pozostaje na Sycylii, w Kalabrii, w Apulii czy w Kampanii.

W grupie Włochów, którzy postanowili opuścić tradycyjnie biedniejsze i bardziej zaniedbane regiony, jest 66 tys. młodych ludzi. Jedna trzecia z nich to absolwenci uczelni.

Rezultatem tego masowego odpływu mieszkańców jest groźba tego, że wiele małych miejscowości całkowicie się wyludni, a gospodarka, znajdująca się obecnie w fazie spowolnienia, będzie jeszcze bardziej słabnąć - twierdzą eksperci.

W raporcie Svimez odnotowano ponadto, że w tej kryzysowej sytuacji niewiele pomaga państwo i publiczne instytucje, bo na niskim poziomie pozostaje tam poziom usług, oświaty czy służby zdrowia.

>>> Czytaj też: Salvini: Włochy nie są już obozem dla uchodźców