Dlaczego nikt nie wychwycił afery GetBack wcześniej? Zawiódł rynek

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
3 września 2019, 20:00
GetBack
GetBack/ShutterStock
Nadzór nie kontrolował, TFI nie sprawdzały, banki sprzedawały wierzytelności i obligacje, a audytorzy nie widzieli nic złego – kontrolerzy NIK pokazują, kto mógł wychwycić aferę GetBacku wcześniej. Udało nam się dotrzeć do wystąpienia pokontrolnego, które Najwyższa Izba Kontroli na początku lipca skierowała do Komisji Nadzoru Finansowego.

Zwraca ona uwagę, że nadzór nie dostrzegał nie tylko tego, co robi windykator, lecz także, jak wielkie korzyści czerpie z jego działań rynek finansowy. Nie widziano problemu z wycenami skupowanych od banków czy telekomów długów i tego, czy ich windykacja przebiega prawidłowo. Audytorom – zarówno robiącym rewizję finansową w GetBacku, jak i tym w zarządzanych przez niego funduszach sekurytyzacyjnych – nie zapaliła się lampka ostrzegawcza, że ze sprawozdaniami spółki jest coś nie tak.

– Izba ustaliła głównie błędy nadzorcze czy zaniechania KNF, ale przy okazji pokazała w swoim raporcie, jak zachowywały się instytucje finansowe i zarazem beneficjenci funkcjonowania GetBacku. W tym przypadku są to podmioty nadzorowane. Więc KNF też powinien wiedzieć, czy windykator działa zgodnie z przepisami – mówi nasz informator znający szczegóły raportu izby.

>>> WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj