Mogę się podjąć tej roli, choć nigdy nie mówiłem o sobie hipster prawica.
Nie przesiaduję tam, by przekonać kogoś do PiS, ja po prostu tam chadzam, bo chcę. Cokolwiek w życiu bym robił i tak bywałbym na pl. Zbawiciela, tak jak wcześniej bywałem w Jadłodajni Filozoficznej.
To nie poza, to sposób na trzymanie się rzeczywistości.
Nie, to szansa na wychodzenie poza pisowską bańkę, na zadawanie się z innymi, nie tylko podobnymi do mnie.
No nie, PiS to nie jest praca w korpo, od 8 do 16, odbijam kartę i zapominam. Nic z tego, PiS jest stylem życia.
Widocznie nie ma jednego pisowskiego stylu życia, bo co innego robi wieczorami Brudziński, co innego Suski, który maluje akwarele lub freski na strychu, a co innego ja, który siedzę na Zbawixie.
Jak?
Ja się nie wybieram tam, gdzie oni, nie szukam kontaktu z Platformą.
Potem zmienili zdanie. Może to była kwestia ambicji? Dostali dużo, a chcieli jeszcze więcej.
Cały wywiad przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP
