Premier Irlandii: to, co wiemy o propozycji ws. brexitu, nie brzmi dobrze

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 października 2019, 16:42
Irlandia
Irlandia/ShutterStock
Premier Irlandii Leo Varadkar powiedział w środę, że to, co usłyszał o nowej propozycji Londynu ws. brexitu, "nie brzmi zachęcająco i nie może być podstawą porozumienia". Szef rządu odniósł się do wcześniejszej wypowiedzi premiera W. Brytanii Borisa Johnsona.

Varadkar zastrzegł, że nie otrzymał jeszcze informacji o nowych warunkach wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii, ale przedstawiciele brytyjskiego rządu omawiali je ze swymi irlandzkimi odpowiednikami i "szczegóły nie są zachęcające".

"Jeśli chodzi o wszelkie propozycje, jakie są dzisiaj przedstawiane, to nie chcę ich komentować, dopóki nie będę miał okazji ich zobaczyć i przestudiować. Jednak z całą pewnością to, co słyszymy, nie brzmi zachęcająco i w mojej opinii, niestety, nie może być podstawą do jakiegokolwiek porozumienia" - dodał. Oznajmił, że ma zamiar porozmawiać z Johnsonem jeszcze w środę wieczorem.

Wcześniej w środę brytyjski premier oświadczył, że przedstawia Unii Europejskiej "konstruktywne i rozsądne propozycje", i podkreślił, że nie powinno być wątpliwości, iż jedyną alternatywą wobec nich jest brexit bez porozumienia.

Zapewnił, że w żadnych okolicznościach nie będzie kontroli na granicy Irlandii Północnej ani w jej pobliżu, a konserwatyści będą respektować proces pokojowy w tej prowincji i będące jego podstawą porozumienie wielkopiątkowej.

Johnson nie ujawniał szczegółów, ale to, co mówił, potwierdzało wcześniejsze informacje dziennika "Daily Telegraph". Zgodnie z nimi plan "dwóch granic na cztery lata" zakłada, że wraz końcem okresu przejściowego - w trakcie którego Londyn ma nadzieję zawrzeć z UE umowę o wolnym handlu - 31 grudnia 2020 roku, całe Zjednoczone Królestwo, czyli zarówno Wielka Brytania, jak Irlandia Północna, wyjdzie z unii celnej, ale Irlandia Północna pozostanie w unijnym wspólnym rynku w zakresie obrotu produktami rolnymi i przemysłowymi.

Po czterech latach północnoirlandzkie Zgromadzenie Parlamentarne miałoby zdecydować, czy po 2025 roku prowincja ma pozostać dalej w takich samych specjalnych stosunkach z UE, czy też podlegać regulacjom brytyjskim.

Miałoby to być alternatywą Londyn wobec tzw. backstopu, proponowanego wcześniej mechanizmu, który miał na celu uniknięcie utrudnień w funkcjonowaniu rynku wewnętrznego UE, a zwłaszcza udziału Irlandii w tym rynku, a także zagwarantowanie funkcjonowania gospodarki na całej wyspie. Backstop był jak dotąd głównym powodem, dla którego Londyn nie mógł się porozumieć z Unią; był też przyczyna konfliktów między rządem Borisa Johnsona, a częścią brytyjskich parlamentarzystów.

>>> Czytaj też: Boris Johnson: Doprowadźmy brexit do końca. Teraz kolej na kompromis UE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj