USA: Izba Reprezentantów żąda od Białego Domu dokumentów pod groźbą kary

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 października 2019, 01:13
Amerykańska Izba Reprezentantów zażądała w piątek od Białego Domu pod rygorem odpowiedzialności karnej (subpoena) przekazania jej wszystkich dokumentów, dotyczących lipcowej rozmowy telefonicznej prezydentów USA i Ukrainy Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego.

"Głęboko żałujemy, że Prezydent Trump postawił nas i naród w tej sytuacji, ale jego działania nie pozostawiły nam wyboru. Musimy wysłać to wezwanie" - oświadczyli wspólnie szefowie komisji zagranicznych, wywiadu oraz nadzoru i reform, które prowadzą śledztwo w sprawie afery ukraińskiej.

Izba Reprezentantów zwróciła się także w piątek do wiceprezydenta USA Mike'a Pence'a o przedstawienie wszystkich dokumentów, dotyczących rozmowy Trumpa z Zełenskim. Pence ma czas do 15 października na dostarczenie pełnej dokumentacji w tej sprawie. Szefowie trzech komisji wyjaśnili ponadto, że chcą dowiedzieć się więcej o spotkaniu Pence'a z Zełenskim, które miało miejsce 1 września w Warszawie przy okazji obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Izba Reprezentantów, w której większość mają Demokraci, w zeszłym tygodniu wszczęła śledztwo, które może doprowadzić do impeachmentu Trumpa. Sprawa dotyczycy podejrzeń, że prezydent wywierał naciski na władze Ukrainy, by zaszkodzić swojemu potencjalnemu rywalowi Joe Bidenowi w następnych wyborach prezydenckich.

Trump rzekomo wywierał presję na Zełenskiego, domagając się, by władze tego kraju wznowiły śledztwo w sprawie syna Bidena, który był zatrudniony w ukraińskiej firmie gazowej Burisma Holdings.

W zredagowanym raporcie sygnalisty na ten temat autor napisał, że Trump, rozmawiając z Zełenskim, zabiegał o ingerencję obcego państwa w wybory w USA, a Biały Dom starał się ukryć zapis tej rozmowy. Prawo wyborcze w USA zabrania korzystania z pomocy obcych państw.

Amerykański prezydenta uważa, że sygnalista przedstawił jego "doskonałą rozmowę" z prezydentem Ukrainy w "sposób całkowicie niedokładny i kłamliwy", opierając się na "informacjach z drugiej i trzeciej ręki". (PAP)

zm/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj