Żebrak

Żebrak

źródło: ShutterStock

Tegoroczny wybór Banku Szwecji nie mógł być ciekawszy. Nagrodę im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymali Esther Duflo (MIT i J-PAL) wraz z mężem Abhijitem Banerjee (MIT) oraz Michael Kremer (Harvard, J-PAL, PAD) za wykorzystanie podejścia eksperymentalnego w ograniczaniu ubóstwa na świecie. Duflo jest laureatką wyjątkową. Jest jednocześnie drugą kobietą oraz najmłodszą osobą wyróżnioną przez szwedzki komitet noblowski. Jednocześnie nagroda dla niej nie jest dużym zaskoczeniem. Po tym, jak otrzymała w 2010 roku medal Johna Batesa Clarka, kwestią nie było, czy otrzyma wyróżnienie noblowskie, ale – kiedy to nastąpi.

Idea badań prowadzonych przez tegorocznych laureatów polega na zrozumieniu przyczyn ubóstwa, które nie zawsze są oczywiste i nie zawsze są zgodne ze stereotypami funkcjonującymi w krajach rozwiniętych. Badania Duflo, Banejjee i Kremera to nieustanne odpowiadanie na często pozornie nieekonomiczne, bardzo precyzyjne pytania: jak sprawić, żeby więcej dzieci było szczepionych; jak zachęcać dziewczynki do kontynuowania edukacji; jak ograniczyć zapadalność na choroby przenoszone przez komary; jak obniżyć umieralność dzieci na choroby, które umiemy leczyć?

Metodą odpowiedzi na te pytania są eksperymenty terenowe. Idea zapożyczona została z nauk przyrodniczych, gdzie poprzez randomizowane eksperymenty (ang. randomised control trials, RCT) i porównanie grupy poddanej oddziaływaniu z grupą kontrolną wyizolowuje się czysty efekt danego działania. Innymi słowy można zaobserwować, jak potoczyłyby się losy badanej osoby (lub grupy osób), gdyby nie została poddana oddziaływaniu badanej interwencji ekonomicznej. Angrist i Pischke nazywają wprowadzenie tych standardów do praktyki badań ekonomicznych rewolucją wiarygodności (ang. credibility revolution). Czasem losuje się osoby, czasem rodziny, w innych przypadkach klasy lub wsie, żeby obserwowanych wyników nie zaburzały interakcje między badanymi a grupą kontrolną. Wylosowane do badania jednostki są przeciętnie takie same jak grupa kontrolna, dlatego różnice wyników zaobserwowane po zakończeniu interwencji przypisać można właśnie tej interwencji. Pozwala to na precyzyjną ocenę kosztu danego pomysłu i porównanie go z kosztem innych proponowanych rozwiązań.

Przykładowo, jednym z nietrywialnych problemów, z którymi mierzą się ludzie w krajach rozwijających się jest ograniczony dostęp do usług finansowych. Możliwość założenia lokaty czy zaciągnięcia “chwilówki” nie czai się na każdym kroku. Odpowiedzią na ten problem i dobrym sposobem dawania ludziom szansy na wystartowanie od zera są mikrokredyty, czyli pożyczki o niewielkiej wartości, kierowane najczęściej do kobiet, przeważnie udzielane na założenie niewielkiego biznesu. Pojawia się jednak pytanie o skuteczność takich rozwiązań. Banerjee, Duflo, Glennerster i Kinnan namówili ludzi z organizacji Spandana do wejścia z tymi usługami do Hajdarabadu w Indiach “na raty”. Na terenie miasta wydzielone zostały 104 wspólnoty sąsiedzkie (rejony), losowo wybrano 54 z nich. Przed wejściem programu, po kilkunastu miesiącach od początku jego działania oraz po upływie 3 lat we wszystkich rejonach przeprowadzone zostało badanie ankietowe gospodarstw domowych, zarówno tych objętych oddziaływaniem w postaci dostępności usług mikrokredytowych, jak i tych nieobjętych nim.

Zaletą tego badania jest śledzenie losów osób ankietowanych także długo po uzyskaniu pierwszych, krótkookresowych wyników. Wnioski z tych obserwacji nie są specjalnie optymistyczne. Wbrew powszechnemu dyskursowi, ale jednak zgodnie z niektórymi wynikami podobnych badań, stosunkowo mała jest skłonność gospodarstw domowych do zaciągania mikrokredytów. Pomimo iż liczba pożyczek udzielonych w wylosowanych rejonach w porównaniu z rejonami kontrolnymi była o 50 proc. wyższa, w wielkościach bezwzględnych efekt nie był duży.

Przyczyny są różne – wysokie oprocentowanie pożyczek, pozyskiwanie finansowania z innych źródeł (takich jak rodzina i przyjaciele czy lichwiarze, ale także inne instytucje mikrokredytowe), niepodejmowanie działalności przedsiębiorczych. Ponadto, mimo że mikrokredyty pomagają rozkręcić własny mikrobiznes, nie pomagają w wydostaniu się z ubóstwa. Wśród mikrokredytobiorców nie wzrasta konsumpcja ani dochodowość prowadzonych działalności. W krótkim i długim okresie nic się nie zmieniło w temacie edukacji, zdrowia czy niezależności ekonomicznej kobiet (chociaż ta ostatnia kwestia jest trudna do skwantyfikowania, a przez to trudno mierzalna, więc i niewielkie zmiany są trudne do uchwycenia). Niewielki był też wpływ mikrokredytów na wzrost gospodarczy badanych obszarów. Powstałe działalności nie generują dodatkowych miejsc pracy. Jednak autorzy przestrzegają przed uogólnianiem tego wniosku. Z drugiej strony zmienia się natomiast struktura konsumpcji gospodarstw domowych mikrokredytobiorców. Starają się wydawać pieniądze rozsądniej, większa część dochodu przeznaczana jest na dobra trwałego użytku. Więcej wysiłku wkładają też w prowadzenie własnej działalności. Zwiększa się też podaż pracy gospodarstw domowych wspartych mikrokredytami. Na wylosowanych obszarach rośnie też odsetek działalności prowadzonych przez kobiety.

Czy mikrokredyty są sposobem na rozwiązanie problemów krajów trzeciego świata? Oczywiście nie wszystkich. Mikrokredyty generują mikroefekty, na pewno nie są rewolucją. Ale obecnie dużo więcej wiemy o możliwościach i efektach, które realnie dają.

Teoria i praktyka

Tegoroczni laureaci podejmują też „mniej ekonomiczne” problemy. Na przykład, jaki wpływ może mieć MTV na wiedzę o HIV, ryzykowne zachowania młodzieży oraz kształtowanie norm społecznych oraz ograniczanie zjawiska przemocy domowej? Albo udowadniają pozytywny wpływ odrobaczania dzieci w szkołach na późniejsze wykształcenie kobiet i podaż pracy mężczyzn. Podejmują też problematykę dostępu do czystej wody, dobrych praktyk rolniczych i zdrowotnych.

Oczywiście nie oznacza to, że każde takie rozwiązanie możemy wdrożyć na szeroką skalę lub zaimplementować w innym miejscu. Teoria ekonomii nie daje wielu wskazówek w zakresie tego, jak wymodelowane rozwiązania stosować w praktyce. Nie wystarczą nakłady finansowe i rozwiązania techniczne. Duflo wielokrotnie podkreśla rolę drobnych szczegółów w efekcie końcowym. Porównuje ekonomistę do hydraulika, który projektuje, implementuje, sprawdza działanie i w razie potrzeby poprawia funkcjonowanie danego rozwiązania. Udowadnia, że nie wystarczy dobry pomysł na interwencję diagnozującą dany problem. Ważne jest też wykonanie. Dbałość o drobne szczegóły, czasem takie jak pomoc beneficjentom w uzupełnianiu dokumentów niezbędnych do otrzymania pomocy, a czasem tak trywialne jak wielkość czcionki na plakatach informacyjnych. Zwraca uwagę na nieustanną potrzebę eksperymentowania i poprawiania istniejących rozwiązań w celu zwiększania efektywności i ograniczania kosztów wdrażanych programów. Czasem wystarczy do szczepienia dołożyć torebkę ciecierzycy, żeby zwiększyć odsetek zaszczepionych dzieci w najbiedniejszych regionach Indii i obniżyć koszt pojedynczego szczepienia poprzez efekty skali.

Warto podkreślić, że Duflo, Banerjee i Kremer są prekursorami podejścia, które powoli staje się standardem w ekonomii rozwoju stosowanym przez badaczy na całym świecie. Moim ulubionym badaniem tego nurtu i metodologii jest to dotyczące rowerów. Dziewczynki w Indiach zbyt często kończą edukację na szkole podstawowej. Zdecydowanie zbyt wcześnie. Przez to znacznie szybciej są wydawane za mąż. Zbyt szybko i zbyt wiele rodzą dzieci, co odbija się na ich zdrowiu. A ich szanse na niezależność ekonomiczną są znacznie niższe niż by mogły być. Problemem nie jest niechęć do nauki czy tradycja.

Szkoły średnie są w Indach na terenach wiejskich znacznie rzadziej rozmieszczone i dotarcie do nich nie jest łatwe ze względu na czas, odległość i obowiązki domowe dziewczynek. Pomysłem, który testowano w stanie Bihar, jednym z najbiedniejszych w Indiach, gdzie poziom wykształcenia ludności jest relatywnie niski, było podarowanie dziewczynkom, które postanowiły kontynuować edukację, bonów na proste, niedrogie rowery, co miało ułatwić dojazdy do szkoły. Strategia identyfikacyjna polegała na porównaniu wyników „urowerowionych” dziewczynek z chłopcami z tego samego stanu oraz z dziewczynkami ze stanów sąsiednich (tripple difference estimate). Stabilność wyników badano za pomocą analogicznej młodszej kohorty dziewczynek. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Jeden bon na 100 dolarów jest w stanie zwiększyć szanse dziewcząt na ukończenie szkoły średniej o 12 proc.

O tym, że eksperymenty są przyszłością w zakresie wspierania rozwoju krajów biedniejszych pisał już w 2011 dr hab. Adam Leszczyński w swojej książce „Dziękujemy za palenie”. Jednak może warto wykorzystywać te narzędzia na szerszą skalę także w krajach rozwiniętych? Pierwsze próby podejmują Finowie i Słowacy. Na naszym rodzimym podwórku takie próby podejmowane są przez niezależne grupy badawcze. Ale może więc warto pomyśleć o eksperymentach na szerszą skalę także w Polsce? Szczególnie w przypadku kosztownych instrumentów polityki społecznej.

Opinie wyrażone przez autorkę nie reprezentują oficjalnego stanowiska NBP.

Autorka: Olga Zajkowska, ekspert ekonomiczny w Departamencie Analiz Ekonomicznych NBP