Trudno jej nie odczuwać. W okręgu toruńsko-włocławsko-grudziądzkim, bo tu startowałem, zagłosowało na mnie 14 tys. wyborców.
Nie widzę w tym nic złego. To powszechna praktyka wszystkich ugrupowań.
Nieważne, czy kot jest biały, czy czarny, ważne, żeby myszy łowił. Zawodnik – w futbolu czy w polityce – ma być po prostu skuteczny. Wielokrotnie mówiłem, że mam związki z wieloma regionami: urodziłem się na Podkarpaciu, mieszkam pod Warszawą, od lat jestem związany z Dolnym Śląskiem, a teraz zostałem posłem na Sejm z Pomorza i Kujaw. I jestem z tego dumny. A wracając do poprzednich pytań: grupa to po prostu konstrukcja polityczno–gazetowa, która okazała się niezwykle trwała. Ale jest też fałszywa. Opowieści o grupie nie zakończyły się postawieniem komukolwiek zarzutów ani aktem oskarżenia.
Ale za co? Za płatną protekcję.
Tak dokładnie tego nie śledziłem, by cytować uzasadnienie wyroku tej czy innej instancji. Ale to nie jest ważne. Fakty, o których Rywin opowiadał, specjalnie się nie potwierdziły. Zwłaszcza te dotyczące grupy. Gdyby pan sięgnął po jedyny namacalny dowód, bo reszta to spekulacje i pomówienia, nagranie rozmowy Rywina z Adamem Michnikiem, to tam moje nazwisko pada w takim kontekście, że Kwiatkowski nie jest członkiem grupy trzymającej władzę. Rywin rozmawiał ze mną o ustawie medialnej – i to jest prawdą. Ja wtedy byłem prezesem TVP i nic w tym dziwnego, że ze mną rozmawiał. Z prezesem Agory Rywin też rozmawiał. Co on dalej kombinował, to już jego sprawa. Ale to prehistoria.
Pani Jakubowska ma prawo do swoich poglądów. A te ewoluowały pod wpływem jej życiowych doświadczeń.
Pan, zdaje się, widzi aferę Rywina jako jakiś punkt zwrotny. A to była po prostu zwykła polityczna naparzanka – prawica i prywatne media wykorzystały okazję do dołożenia rządzącej wówczas lewicy, która nie potrafiła się bronić. Tyle. Tych afer o niebo poważniejszych i w tamtym czasie, i później było mnóstwo.
>>> Całą rozmowę można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP i na EDGP
