To pierwszy w historii polskiej służby zdrowia dokument kompleksowo opisujący, jak powinna wyglądać skuteczna walka z rakiem w perspektywie najbliższych 10 lat. Trafił on już do konsultacji międzyresortowych, a rząd ma go przyjąć jeszcze w grudniu.

Autorzy strategii szczegółowo opisują, co i w jakich obszarach powinno się zmienić – poczynając od profilaktyki, przez organizację i kadry, a na inwestycjach skończywszy. Określono też spodziewane efekty tych zmian i podkreślono, że minister zdrowia ma się co roku rozliczać z tego, co się udało zrobić. Główny cel jest jeden: ma się poprawić przeżywalność. Np. w 2030 r. na raka piersi ma umierać o 10 pkt proc. mniej pacjentek niż teraz, co oznacza, że odsetek śmiertelności w przypadku tej choroby ma spaść z obecnych 32,3 do ok. 23 proc.

Duży nacisk w strategii położono na profilaktykę, czego dowodem jest choćby pomysł wpisania szczepionek przeciw HPV na listę refundacyjną. I to zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców. W przyszłości ma to chronić m.in. przed rakiem szyjki macicy lub gardła.

Jednocześnie autorzy dokumentu sugerują podniesienie cen produktów niezdrowych, mających wpływ na rozwój nowotwórów. Wprowadzony ma zostać podatek od cukru (np. zawartego w słodzonych sokach), a akcyza na papierosy wzrosnąć do poziomów znanych z krajów Europy Zachodniej (w Niemczech paczka kosztuje 25–30 zł).

Nad strategią pracował zespół powołany przez ministra zdrowia. W jego skład wchodzili przedstawiciele resortu, NFZ, towarzystw naukowych i pacjentów. – Teraz te pomysły muszą jeszcze zostać zaakceptowane przez poszczególne ministerstwa – mówi jeden z autorów projektu.

MEN musi wydać zgodę na wprowadzenie edukacji antynikotynowej do szkół, a resort finansów zadeklarować, ile jest w stanie przeznaczyć na realizację strategii. Bo – jak podkreślają jej autorzy – bez pieniędzy plan nie ma szans powodzenia. Na same badania naukowe, m.in. nad nowymi lekami, potrzeba 100 mln zł.

>>> Cały tekst w poniedziałkowym wydaniu DGP