Realizacja umowy, której celem jest ożywienie ukraińskiej gospodarki, zależy również - jak podkreśliła Georgiewa - od "wdrożenia przez Ukrainę szeregu działań", w tym wzmocnienia niezależności sądownictwa i walki z korupcją.

O osiągnięciu porozumienia w sprawie programu wspierającego ukraińską gospodarkę Kristalina Georgiewa poinformowała po rozmowie w Kijowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

"Wspólnie z prezydentem zgodziliśmy się, że sukces gospodarczy Ukrainy zależy przede wszystkim od umocnienia praworządności, wzmocnienia integralności sądownictwa i ograniczenia roli oligarchicznych interesów w gospodarce" - powiedziała.

Reklama

"Nasza rozmowa była bardzo konstruktywna. Cieszymy się, że osiągnęliśmy pełne zrozumienie, a nasz program został wsparty przez MFW. Nie jesteśmy zadowoleni z obecnego tempa wzrostu gospodarczego i dlatego wraz z naszymi międzynarodowymi partnerami będziemy kontynuować reformy" - poinformował prezydent Zełenski na oficjalnej stronie internetowej.

Misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) w sprawie nowego programu pomocy pracowała w Kijowie od września. Ostatnia runda negocjacji zakończyła się 22 listopada bez rezultatu, jednak jej szef, Ron van Rodem, oświadczył, że negocjacje będą kontynuowane w kolejnych tygodniach.

Wówczas w mediach spekulowano, że MFW zamroził współpracę z Kijowem z powodu sporu między oligarchą Ihorem Kołomojskim a państwem ukraińskim o znacjonalizowany w 2016 roku i kontrolowany wcześniej przez biznesmena Prywatbank.

Kołomojski, uważany przez niektórych na Ukrainie za patrona urzędującego od maja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, zaskarżył decyzję o nacjonalizacji banku; nowy szef państwa zapewnia, że bank nie wróci do byłych właścicieli.

Wśród działań koniecznych dla otwarcia nowego programu pomocowego misja wymieniła wówczas zmiany w polityce pieniężnej, kredytowej, podatkowej i budżetowej. Wskazała także, że konieczne są reformy mające na celu poprawę klimatu inwestycyjnego, praworządności oraz wzrost gospodarczy.

>>> Czytaj też: Fałszywa narracja. Dlaczego polscy komentatorzy tak bardzo czekają na upadek Szwecji?