W czterech z pięciu rozpatrywanych w środę przez NSA sprawach sąd zdecydował na korzyść funkcjonariuszy, którym po wejściu w życie tzw. ustawy dezubekizacyjnej obniżono świadczenia emerytalne (jedną decyzję przełożono na wtorek). Wszyscy wcześniej wystąpili do MSWiA w związku z art. 8 A ustawy, który mówi, że „minister właściwy do spraw wewnętrznych, w drodze decyzji, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, może wyłączyć stosowanie ustawy”. Owe przypadki to: „krótkotrwała służba przed 31 lipca 1990 r.” oraz „rzetelnie wykonywały zadania i obowiązki po 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia”. Każdy funkcjonariusz, który poczuł się pokrzywdzony, miał mieć szansę na indywidualne rozpatrzenie swojej sprawy.

W każdej z rozpatrywanych wczoraj spraw minister wydał decyzję odmowną. Funkcjonariusze odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, gdzie zapadły dwa wyroki korzystne dla funkcjonariuszy, a dwa podtrzymujące decyzje ministra.

Właśnie na to zwrócił uwagę NSA, rozpatrując wniesione skargi kasacyjne: że przepisy ustawy skonstruowane są w sposób nieprecyzyjny, pozwalając na dużą uznaniowość w wydawaniu decyzji.

Reklama

– Do tej pory większość wniosków z art. 8 A było rozpatrywanych negatywnie przez ministra, który uważał, że żadna z osób nie spełnia przesłanki krótkotrwałej służby przed 1990 r. – mówi mec. Aleksandra Karnicka, radca prawny służb mundurowych.

Wyroki, jakie zapadały następnie przed WSA, kiedy funkcjonariusze zaskarżali decyzje ministra, były różne. – Jeden skład sędziowski uznał, że 5,3 proc. służby w PRL jest krótkotrwałe i uchylił decyzję ministra. Inny uznał, że 9 proc. to za dużo. Kolejne decyzje w oparciu o 21, 14, 28 proc. dawały różne decyzje, bez jakiegokolwiek klucza – dodaje Andrzej Pabianek z Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych. Dlaczego? Składy sędziowskie próbowały np. dokonać wykładni językowej, szukając inspiracji w słowniku wyrazów bliskoznacznych i definiując „krótkotrwałość” jako pracę „doraźną” i „chwilową”.

Słownik i procenty

Jarosław Zieliński jako wiceszef MSWiA był osobą upoważnioną do rozpatrywania tych wniosków. – Zapisy ustawy zawierają tzw. klauzule generalne. Sztywne sprecyzowanie tych warunków mogłoby powodować mechaniczne wykluczenie danej osoby z tego ustawowego trybu, a to nie byłoby dobre – bronił w rozmowie z DGP tych przepisów.

Wśród rozpatrzonych w środę spraw znalazła się m.in. ta dotycząca Jerzego H., „Zwierzaka”. Policyjnego przykrywkowca, który przyczynił się do rozbicia gangu „Krakowiaka”. Został objęty ustawą, bo przez niespełna cztery lata pracował w służbach bezpieczeństwa (wobec łącznie blisko 28 lat służby). Zarówno minister, jak i sąd niższej instancji w jego sprawie nie zakwestionowali tu rzetelnej służby z narażeniem zdrowia. Uznano jednak, że 14,3 proc. to zbyt długo, by mówić o krótkotrwałości.

NSA ocenił teraz jednak, że określenia zawarte w przepisach ustawy dezubekizacyjnej nie są językiem natury prawnej i podejmując decyzje w ramach art. 8 A, nie można kierować się kluczem słownikowym czy dokonywać obliczeń matematycznych. Każdą sprawę należy rozpatrywać indywidualnie, a ew. decyzję odmowną uzasadnić merytorycznie, a nie podając wyłącznie procentowy stosunek pracy na rzecz totalitarnego państwa wobec całego przebiegu służby.

Inna sprawa dotyczyła osoby, która dostała wcześniej odmowę z art. 8 A, gdyż nie dopatrzono się w jej pracy sytuacji zagrażających zdrowiu i życiu.

Takie rozumienie przepisów potwierdził nam były wiceminister, przekonując, że przepis może być stosowany, tylko gdy łącznie są spełnione wymienione w nim przesłanki.

Tymczasem argumentacja NSA idzie teraz w innym kierunku: przesłanka rzetelnego wykonywania zadań i obowiązków po 1989 r. nie musi się wiązać z narażeniem zdrowia i życia.

– Wszystkie sprawy wracają teraz do ponownego rozpatrzenia przez organ, czyli MSWiA. Ale środowa argumentacja NSA bardzo dużo zmienia. Minister stracił istotne argumenty, po które w ostatnich dwóch latach najchętniej sięgał. Te wyroki są też wykładnią dla WSA – ocenia mec. Karnicka.

A resort wciąż swoje

Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzy w czwartek i piątek 13 kolejnych spraw. Dotąd 38 tys. byłych funkcjonariuszy obniżono emerytury. Ponad 4,6 tys. odwołało się od tej decyzji do MSWiA. Ok. 40 wniosków, jak przekonuje Jarosław Zieliński, zostało rozpatrzonych na korzyść odwołujących się. Nie wiadomo, według jakiego klucza dokonano tych wyborów, skoro decyzję odmowną dostali m.in. Wojciech Majer, były dyrektor Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP, i Grażyna Biskupska, naczelnik wydziału ds. zwalczania aktów terroru kryminalnego w Komendzie Stołecznej Policji, a potem naczelnik w Centralnym Biurze Śledczym KGP. Oboje znaleźli się na liście 12 osób, za którymi wstawił się komendant główny Policji. Nieskutecznie.

Większość z tych, którym minister odmówił przywrócenia świadczenia, złożyła skargę do sądu. Na 310 spraw monitorowanych przez FSSM, które odbyły się dotąd przed WSA w Warszawie, w 113 decyzję uchylono na korzyść funkcjonariusza. Od każdej z tych spraw resort odwołał się do NSA. ©℗

>>> Polecamy: Projekt trzynastej emerytury w konsultacjach społecznych