Rynek mocy to coraz większa moc kosztów. Tak drogo jeszcze nie było

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 grudnia 2019, 21:30
Rynek mocy - koszty 2017-2027
Rynek mocy - koszty 2017-2027/Media
Cena w aukcji na rynku mocy osiągnęła prawie 260 tys. zł za MW. Nowych elektrowni jest wciąż za mało, a większość pieniędzy wydajemy na stare jednostki.

Rynek mocy ma nam zapewnić. , które nie mogą pokryć swoich kosztów na „gołym” rynku energii, startują w aukcjach organizowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne i podpisują kontrakty w ramach których zobowiązują się być gotowym na dostarczanie mocy potrzebnej w systemie przez 24 h na dobę, zwłaszcza wtedy gdy nie mogą jej dostarczyć źródła odnawialne. Rynki mocy są coraz popularniejsze w UE, w sytuacji w której tanie źródła OZE powodują, że cena hurtowa spada, a elektrownie konwencjonalne mają coraz mniejszy kawałek tortu. Koszty rynku mocy zobaczymy już w 2021 r. na naszych rachunkach, dla gospodarstw domowych będzie to ok. 10 zł miesięcznie, główny ciężar spadnie na przedsiębiorstwa i instytucje, które zresztą zużywają 75 proc. prądu w naszym kraju.

Według Komisji Europejskiej, która zatwierdziła rynek mocy jako pomoc publiczną, koszt rynku mocy oceniany był przez polski rząd od 100 tys. do 180 tys. zł za MW na rok. W rzeczywistości w żadnej aukcji cena nie była tak niska. W pierwszej (na 2021 r.) cena przekroczyła 240 tys. zł, na kolejne lata wyniosła nieco ponad 200 tys. zł.

W czwartej aukcji przeprowadzonej 6 grudnia padł rekord.  Cena wyniosła 259.870 zł za MW rocznie. Największą nową elektrownią, która wygrała aukcję mocową jest Dolna Odra. Planowane przez PGE dwa bloki gazowe po 700 MW każdy dostały 17-letnie kontrakty.  Ale nowych bloków jest mało, poza PGE tylko dwie niewielkie jednostki.  Producent kauczuku Synthos z grupy Michała Sołowowa  dostał kontrakt mocowy na  nowy blok gazowy w Oświęcimiu o mocy brutto 70 MW.  Zaś należący do Zygmunta Solorza PAK wylicytował umowę dla nowego bloku o mocy ok. 50 MW (prawdopodobnie na biomasę).

Kontrakty na modernizację dostało kilka należących do PGE elektrociepłowni o łącznej mocy 359 MW. Pięcioletnie kontrakty dostały również  modernizowane bloki elektrowni w Bełchatowie, także ten największy, oddany w 2011 r. Również Tauron, Enea i Energa wylicytowały kilka elektrociepłowni. Łącznie zakontraktowano 8,6 GW.

Z aukcji na aukcję rośnie liczba zakontraktowanych umów na redukcję zapotrzebowania przez przemysł (DSR). Przedsiębiorcy mogą zmniejszyć zapotrzebowanie na prąd wtedy, gdy mocy w systemie brakuje i dostają za to wynagrodzenie. Pomagają im w tym tzw. agregatorzy czyli firmy, które gromadzą jak najwięcej przedsiębiorców w swoim „redukcyjnym” portfelu i startują w aukcjach mocowych. Na 2024 r. zakontraktowano 900 MW czyli  tyle, ile nieszczęsna, budowana właśnie, elektrownia węglowa w Ostrołęce. Prawie 700 MW wylicytowała polska spółka włoskiego potentata Enel X, a resztę należący do gdańskiej Energi Enspirion.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj