"Sardynki" przeciwko Salviniemu: oddolny ruch przeciwko prawicy zapowiada manifestacje

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 grudnia 2019, 20:29
Jak najszybsza organizacja następnych manifestacji w całych Włoszech - taki cel postawili sobie krajowi koordynatorzy wieców ruchu tzw. sardynek, czyli przeciwników ugrupowań prawicy, zwłaszcza Ligi. W Rzymie odbyło się w niedzielę ich pierwsze spotkanie.

Zjazd 150 reprezentantów spontanicznego ruchu protestu zwołano dzień pow Wiecznym Mieście, w którym uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Spotkanie zorganizowano w centrum prowadzonym przez sympatyków i działaczy lewicy na Lateranie, a więc w pobliżu miejsca sobotniej manifestacji.

"Musimy wrócić jak najszybciej na place" - oświadczył lider nieformalnego, powołanego w listopadzie ruchu Mattia Santori.

Dodał, że celem ruchu jest przyciągnięcie do niego jak największej liczby Włochów. Sondaże wskazują, że zainteresowanych nim jest .

Santori dodał, że następnym krokiem "sardynek" będzie powrót w teren w związku z wyborami regionalnymi, jakie odbędą się w przyszłym roku w Emilii-Romanii i w Kalabrii. Początki tego nowego, budzącego wielkie zainteresowanie zjawiska społeczno-politycznego we Włoszech mają właśnie związek z tymi wyborami. Manifestacje zaczęto organizować na znak sprzeciwu wobec zajmującej pierwsze miejsce w sondażach w kraju, opozycyjnej Ligi , która deklaruje, że idzie po władzę w regionach.

Po rzymskiej naradzie ogłoszono, że działacze ruchu wyruszą do miejsc, także na peryferiach, które - jak się podkreśla - z powodu trudności życia codziennego "okazały się bardziej podatne na ton populistów".

W komunikacie wydanym po niedzielnym spotkaniu jego uczestnicy zaapelowali o to, by dano im więcej czasu na znalezienie własnej tożsamości. O taką cierpliwość poprosili także media.

Santori zapewnił zarazem, że jego ruch chce prowadzić dialog ze światem polityki. "Nie jesteśmy jednak jeszcze gotowi" - zastrzegł.

Gdy w Rzymie obradowali koordynatorzy "sardynek", następny wiec ich sympatyków odbył się w Pizie. Zgromadziło się tam ponad 6 tys. osób.

W ostatnich tygodniach ruchu we Florencji, Turynie i Mediolanie.

Premier oświadczył w niedzielę, że widzi w nim "dużo woli pozytywnego uczestnictwa" w życiu kraju.

"Widok ludzi na ulicach, którzy używają języka pełnego uprzejmości, to coś przepięknego" - stwierdził szef rządu.

>>> Czytaj też: Strach na prawicy, strach na lewicy. Polska w XXI w. nie będzie krajem dzielonym między Tuska i Kaczyńskiego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj