Gen. Skrzypczak: Będziemy kozłem ofiarnym. Liczy się kasa, a wojna wymaga dużo amunicji [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
19 grudnia 2019, 07:23
Donbas
Donbas/ShutterStock
Nie wierzę, że Serbowie nie wiedzieli, gdzie ta broń trafia. Teraz po prostu próbują zachować twarz przed Rosjanami - mówi generał Waldemar Skrzypczak, były wiceszef MON odpowiedzialny za zakupy dla wojska, były dowódca Wojsk Lądowych.
4401145-u769ed-3-skrzypczak-waldemar-wg0003-fot-20wojtek-20gorski-20-p.jpg
Generał Waldemar Skrzypczak, były wiceszef MON odpowiedzialny za zakupy dla wojska, były dowódca Wojsk Lądowych; fot. Wojtek Górski

Działała na rynku od wielu lat. Wcześniej nazywała się inaczej. Dużo polskich firm handlujących bronią często się przekształca. Moim zdaniem dlatego, że zmieniają się rynki i układy polityczne. To, co jest wygodne dla jednej ekipy, może być zupełnie niedopuszczalne dla innej, a rynek musi się dostosować. To nie była firma garażowa, choć ostatnio wpadła w kłopoty. Była powiązana z Amerykanami. Handlowała bronią m.in. z państwami z Afryki, a ostatnio właśnie z Ukrainą.

Na rynku w Europie amunicję dobrej jakości do moździerzy 60 mm produkuje się w Rosji, Bułgarii i Serbii. Dla Ukraińców rynek rosyjski jest oficjalnie niedostępny. I zakładam, że to Amerykanie mogli z tego skorzystać – mogli kupować amunicję w Serbii dla ukraińskich odbiorców.

Moim zdaniem tak. Wynika to z tego, że zazwyczaj są wiarygodne i zawsze są pod kontrolą państwa. Żadna broń nie wyjedzie z Polski bez zgody MSZ. Być może w tym wypadku tej amunicji w ogóle w Polsce nie było, a to był tylko pośrednik na papierze. Nie wierzę w to, że nasze władze by się na to zgodziły. Za każdym razem przy wywozie broni odbywają się inspekcje, jest urząd celny, kontrolowana jest każda skrzynka towaru. Być może było tak, że to bezpośrednio z Serbii pojechało na Ukrainę. Ale tutaj najwyraźniej jakieś urzędy czy służby nie dopełniły obowiązków. Jeśli to miało trafić do Polski, a nie trafiło, to jest to przestępstwo i ktoś czegoś radykalnie nie dopilnował. Proszę pamiętać, że Serbia sprzedała dużo broni do Bułgarii, Czech i Polski, która trafiła na Ukrainę. Te 30 tys. amunicji to kropla w morzu ukraińskich potrzeb.

>>> Czytaj też: Zgniły deal handlu bronią. Jak wmieszano Polskę w sprzedaż serbskich pocisków na Ukrainę

Problem Serbii polega na tym, że nie chce drażnić Rosji i robić tego bezpośrednio. Nie wierzę w to, że Serbowie nie wiedzieli, gdzie ta broń trafia. Myślę, że oni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co się dzieje, a teraz po prostu próbują zachować twarz przed Rosjanami. Z tym że tak naprawdę liczy się kasa, a wojna na wschodzie Ukrainy wymaga dużo amunicji. Może być tak, że kozłem ofiarnym dla porażki wizerunkowej Serbów będą właśnie polskie spółki.

Nie sądzę. Jak mówiłem, Polacy są w tej materii postrzegani jako wiarygodny partner. Przynajmniej przez Amerykanów, a to jest kluczowe. Oni cenią sobie pracę z nami dlatego, że Polacy nie robią wielkich przekrętów z racji tego, że państwo stara się ten rynek kontrolować. Choć najwyraźniej w tym wypadku to się nie udało. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że na Ukrainie właśnie zmieniła się ekipa po wyborach i zapewne nowi ludzie też chcą zarobić, stąd wypływają te informacje.

Pytanie trzeba zadać inaczej – kto jest głównym sponsorem do zakupu. I ta odpowiedź jest jasna – jest to rząd amerykański, który do niedawna tego nie ukrywał. Ukraina jest dużym producentem broni, kupują za granicą niewiele, od Amerykanów dostali pociski przeciwpancerne Javelin. Kupują za to część amunicji, i tu właśnie w grę wchodzi produkująca ją Bułgaria bądź Serbia. Zapasów do takiego postsowieckiego sprzętu w Europie już nie ma, bo zostały wyprzedane, głównie do Afryki i krajów arabskich

>>> Czytaj też: Naftohaz: możliwość zawarcia nowego kontraktu gazowego z Rosją bliska zeru

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj