"Le Monde": WHO nie ogłosiła stanu zagrożenia zdrowia publicznego, bo uległa naciskom Chin

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 stycznia 2020, 16:53
Koronawirus. Lotnisko w Bangkoku
Koronawirus. Lotnisko w Bangkoku/PAP/EPA
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie ogłosiła stanu zagrożenia zdrowia publicznego w związku z epidemią koronawirusa, gdyż uległa naciskom Chin - twierdzi w najnowszym numerze francuski dziennik "Le Monde".

“Wygląda na to, że względy polityczne przeważyły nad naukowymi” – komentuje decyzję WHO publicysta Paul Benkimoun.

Zwraca on uwagę, że wbrew dotychczasowej praktycenie ukrywała podziałów wewnątrz organizacji. Członkowie nadzwyczajnego komitetu dwa razy – 22 i 23 stycznia – nie zgodzili się na , gdyż podzieleni byli na dwie frakcje, z których jedna, złożona z sojuszników Pekinu, zablokowała deklarację.

Ten podział potwierdził dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus, oświadczając, że wybuch epidemii stanowi poważne zagrożenie „nie tylko w Chinach, ale również na poziomie regionalnym i światowym”. Dr Tedros, jak nazywa się dyrektora, podkreślił, że nieogłoszenie stanu zagrożenia „nie oznacza, że WHO nie określa sytuacji jako poważnej” – pisze komentator.

>>> Czytaj też: Alarm w turystyce i cios w rynki finansowe. Wirus z Wuhan może zachwiać światową gospodarką

Benkimoun dodaje, że „mimo absolutnego milczenia WHO” „Le Monde” zebrał świadectwa przedstawicieli różnych krajów, którzy przyznali, że

„Debata była nadzwyczaj gorąca” – cytuje autor artykułu „zgodne źródła”, które poinformowały, że już na początku dyskusji przedstawiciel Chin oświadczył, że „nie ma mowy, by ogłosić stan zagrożenia dla zdrowia publicznego”.

Według cytowanego „znawcy tego problemu”, „chodzi o to, by pokazać, że Chiny, które nie są już krajem Trzeciego Świata, zdolne są same poradzić sobie z kryzysem sanitarnym. I na tym polega różnica w stosunku do tego, co działo się podczas epidemii SARS (zespół ostrej niewydolności oddechowej) w latach 2002-2003”.

Ponadto – jak czytamy w „Le Monde” – ogłoszenie stanu zagrożenia dla zdrowia publicznego oznaczałoby ograniczenia w wymianie towarów, transporcie i przemieszczaniu się osób.

Francuskie media przewidują, że epidemia może okazać się ciosem dla gospodarki chińskiej i przypominają, że wzrost gospodarczy w Chinach osiągnął w 2019 roku poziom najniższy od blisko 30 lat. „Gdy Chiny kichną, światowa gospodarka się przeziębia” – brzmi środowy tytuł w największym dzienniku francuskim, regionalnym „Ouest France”.

Media przypominają spadki na światowych giełdach i zwracają uwagę, że choć we wtorek paryska giełda podskoczyła o 0,31 proc., to nie zniwelowało to poniedziałkowego spadku o blisko 3 proc.

Francja bardzo obawia się nieobecności chińskich turystów, którzy stanowią tylko 2,5 proc. wszystkich przyjezdnych, ale przynoszą 7 proc. dochodów z turystyki.

„Jeśli sytuacja będzie trwać, to straty będą poważne, szczególnie dla hotelarstwa i sektora towarów luksusowych” – cytuje „Ouest France” Jean-Pierre’a Masa, prezesa stowarzyszenia firm turystycznych Entreprises du Voyage.

>>> Czytaj też: LOT zawiesi połączenia z Chinami z powodu koronawirusa? "Jeżeli będą przesłanki, uczynimy to"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj