Koronawirus nas nie zabije. Zabójcza bywa za to panika [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lutego 2020, 19:01
koronawirus
koronawirus/ShutterStock
W pogoni za budowaniem kapitału politycznego czy kolejnymi kliknięciami w internecie nie warto wcielać się w rolę scenarzysty podrzędnego thrillera - pisze w felietonie Patryk Słowik.

Pół Polski zastanawia się, czy państwo jest przygotowane na nadejście (drugie pół mierzy temperaturę i zastanawia się, czy przypadkiem nieopodal nikt nie zakaszlał). Tymczasem odpowiedź jest oczywista: nie jest. Co więcej, nie może być. Gdy dochodzi do pandemii (choć w przypadku koronawirusa należy jeszcze mówić o epidemii), można jedynie minimalizować straty. Nie istnieje państwo gotowe na nadejście choroby, która wzięła się nie wiadomo skąd i która działa nie do końca wiadomo jak.

Ale pragnę wszystkich uspokoić: (COVID-19) nas nie zabije. Znacznie większe jest ryzyko, że ktoś zostanie potrącony przez samochód na przejściu dla pieszych, śmiertelnie zachoruje na zapalenie płuc, niż że stanie się pierwszą polską ofiarą koronawirusa. Mimo to wszyscy żyjemy rzekomym kataklizmem, który nadchodzi do nas z Chin.

>>> Czytaj też: Czy można ponownie zakazić się koronawirusem? Epidemiolog: Nie wiadomo 

Trudno się temu dziwić. Ludzie od zawsze interesowali się tym, co straszne i niespotykane. Dlatego nadal dużą popularnością cieszą się filmy o UFO. Z tego względu niektórzy z nas pasjonują się horrorami. I dlatego popularnym filmowym motywem było zagrożenie ludzkości wywołane niesłychanie zjadliwym wirusem. Dzięki koronawirusowi niektórzy czują się niczym bohaterowie filmu. A wielu najzwyczajniej w świecie się boi, bo nie wie, na ile realny jest scenariusz, że ludzkość wyginie wskutek COVID-19.

Czy polskie służby zdają w tej sytuacji egzamin? Trudno powiedzieć. Przekaz medialny ze strony rządzących jest niespójny. Sensownie wypowiada się minister zdrowia Łukasz Szumowski, który przyznaje, że wcześniej czy później koronawirus pojawi się w Polsce, ale nie ma powodów do paniki. Może być tak, że ktoś w Polsce umrze. Ale ani to pierwszy zjadliwy wirus, ani ostatni. Wystarczy wspomnieć, że dekadę temu na świecie szalał wirus grypy A/H1N1, który uśmiercił – według najgorszych szacunków – nawet pół miliona osób. W Polsce zmarły 182 osoby. Dużo? Dużo. Ale i tak mniej niż w ciągu miesiąca ginie na drogach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj