Wraz z pandemią koronawirusa świat zaleje epidemia samotności. Przymusowe ograniczenie kontaktów społecznych ma pomóc zmniejszyć liczbę zachorowań na COVID-19, ale jego ubocznym skutkiem może być recesja społeczna.

Obecnie trwająca pandemia może wywołać recesję gospodarczą, ale tez równie groźną recesję społeczną, czytamy w artykule opublikowanym na stronie vox.com. Recesja społeczna ma przede wszystkim polegać na załamaniu się kontaktów społecznych, które szczególnie dotkliwie odczują ci najbardziej narażeni na izolację i samotność: osoby starsze, osoby niepełnosprawne i te przewlekle chore.

Amerykańscy specjaliści od lat badają, jak izolacja społeczna wpływa na starszych Amerykanów w sytuacjach kryzysowych. Ich zdaniem obecna pandemia koronawirusa w wysoko rozwiniętych społeczeństwach spowoduje nową falę cierpienia społecznego. Ale na razie nikt jeszcze nie podjął dyskusji dotyczącej skutków długotrwałego ograniczenia kontaktów międzyludzkich, izolacji i kosztów związanych z zachowaniem niezbędnego obecnie dystansu społecznego.

Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom ostrzegło już Amerykanów w wieku powyżej 60. roku życia, aby Ci „unikali tłumów”, anulowali „wszystkie nieistotne podróże” i „pozostawali w domu tak często, jak to możliwe". Takie zalecenia martwią Cynthię Boyd, specjalistkę geriatrii z Johns Hopkins Universitybył, współautorkę dużego raportu National Academies of Sciences na temat konsekwencji zdrowotnych izolacji społecznej i samotności u osób starszych.

Samotność zabija

Jeszcze przed wybuchem epidemii koronawirusa, naukowcy szacowali, że około jedna czwarta starszych osób w USA cierpi z powodu braku rutynowych kontaktów społecznych, a 43 procent twierdziło, że czują się samotni. „Izolacja społeczna wiąże się ze znacznie zwiększonym ryzykiem przedwczesnej śmierci ze wszystkich przyczyn”, stwierdzono w raporcie. Przede wszystkim brak kontaktów społecznych o 50 procent podwyższa u ludzi ryzyko rozwoju demencji, zwiększa o 29 procent ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej, podnosi o 25 procent ryzyko zgonu z powodu raka, powoduje spadek ogólnej sprawności fizycznej osoby samotnej o 59 procent i o 32 procent podwyższa u niej ryzyko udaru. Równie mocne są zagrożenia dla zdrowia psychicznego. Po zapoznaniu się z dziesiątkami badań naukowcy ustalili, że istnieje silny związek między izolacją społeczną a depresją, lękiem i myślami samobójczymi.

>>> Czytaj również: Hasło “pandemia” najczęściej wyszukiwane przez polskich użytkowników Google

„Wpływ samotności na zdrowie jest zdumiewający” - powiedziała Carla Perissinotto, szefowa programów klinicznych geriatrii w UC San Francisco i autor raportu NAS, cytowana przez vox.com. „W każdej chwili naszego życia najbardziej martwimy się utratą naszej niezależności, stanem naszego umysłu i zawałem serca. Na to oprócz innych czynników ryzyka, wpływa również samotność.”

Brak więzi społecznych i poczucie samotności wywołuje długotrwały lub przewlekły stres. To natomiast prowadzi do regularnego podwyższania się poziomu hormonu stresu - kortyzolu. Skutkuje to większym ryzykiem wystąpienia w organizmie stanów zapalnych, uszkodzeniem naczyń krwionośnych i innych tkanek, zwiększa ryzyko chorób serca, cukrzycy, chorób stawów, depresji, otyłości i przedwczesnej śmierci. Dlatego problem izolacji można rozpatrywać jako stan wywołujący fizyczne zagrożenie dla zdrowia i życia.

Potrzebny drugi człowiek

Nikt nie do końca wie, jak izolacja wymuszona epidemią COVID-19 wpłynie na jakość życia całych społeczeństw. Dlatego tak ważne jest podjęcie działań profilaktycznych zapobiegających erozji więzi społecznych. Zdaniem specjalistów w złagodzeniu stresu wynikającego z ograniczenia kontaktów międzyludzkich pomóc może ruch na świeżym powietrzu. Spacer wśród zieleni wesprze serce i cały układ krwionośny. A piknik na trawie będzie bezpieczniejszy, niż kolacja w zatłoczonej restauracji.

W obecnej sytuacji, kiedy ludzi rzadziej spotykają się osobiście z pomocą przyjść mogą nowoczesne technologie. Wystarczy bardziej ożywić swoją wirtualną komunikację i upewnić się, że nie tracimy kontaktu z przyjaciółmi i rodziną. Zamiast wysyłać kolejnego sms-a, czy maila warto zadzwonić do rodziny oraz bliższych i dalszych znajomych. A najlepiej połączyć się z nimi przez wideokonferencję.

>>> Czytaj również: Oto najważniejsze pytania ws. koronawirusa. NFZ odpowiada [PORADNIK]

Potrzeba rozmowy z innym człowiekiem może stać się impulsem do zdobywania wiedzy i nowych umiejętności przez osoby, które do tej pory nie miały potrzeby tak częstego korzystania z nowoczesnych urządzeń elektronicznych. Dzięki temu mniej osób będzie wykluczonych technologicznie, a co za tym idzie staną się one bardziej samodzielne.

W najtrudniejszej sytuacji są ludzie, którzy z różnych przyczyn nie mają silnej i rozbudowanej sieci rodzinnej i przyjaciół. Wówczas pomoc tym osobom powinno zorganizować państwo finansując i nadzorując organizacje społeczne, uważa wspomniany przez vox.com Eric Klinenberg, socjolog z New York University.

To, jakie będą skutki społeczne obecnej pandemii koronawirusa, w największym stopniu będzie zależeć od poziomu solidarności społecznej, jaką gotowi jesteśmy sobie okazać. Rozprzestrzenianie się COVID-19 może całkowicie zmienić relacje we współczesnych społeczeństwach w krajach wysokorozwiniętych. Zapewne nasili ona izolację społeczną i samotność wśród osób starszych i chorych. Wśród pełnosprawnych i tych, którzy nie zachorują narasta lęk przed zakażeniem i potencjalnym ryzykiem śmierci. Jak stres z tym związany przełoży się na nasze zachowania międzyludzkie? Czy strach przed koronawirusem zmotywuje nas do pomocy starszym, samotnym osobom mieszkającym obok nas, czy raczej będziemy przed nimi uciekać, bo przecież mogą być zakażone? Tak naprawdę nikt nie wie, jak dalej rozwinie się sytuacja na świecie, a strach zawsze wzmacnia negatywne emocje. Zamknięci w swoich domach, sfrustrowani, przerażeni i bez dostępu do wsparcia, jakie daje grupa, do której należymy, będziemy zdawać egzamin z naszego człowieczeństwa. Obyśmy wyszli z niego mądrzejsi i bardziej dbający o relacje z innymi.