Kontrowersyjne testy na koronawirusa z Chin. Państwo Środka zacieśnia nadzór nad eksportem

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
1 kwietnia 2020, 15:28
Test koronawirus covid 19
Test koronawirus /ShutterStock
Po skargach niektórych państw na niedokładność kupowanych w Chinach testów na koronawirusa władze w Pekinie zakazały eksportu zestawów testowych, maseczek ochronnych i szeregu innych towarów, jeśli nie zostały dopuszczone do sprzedaży wewnątrz ChRL.

Chińscy eksporterzy , medycznych maseczek i kombinezonów ochronnych, respiratorów i termometrów na podczerwień muszą teraz uzyskać certyfikat Państwowej Administracji Produktów Medycznych (NMPA), by wysyłany za granicę sprzęt mógł przejść przez chińską odprawę celną – poinformowano we wtorek wieczorem w komunikacie NMPA i urzędu celnego.

"W komunikacie wezwano eksporterów, by zapewnili jakość swoich produktów, aby pomóc społeczności międzynarodowej w walce z epidemią” - podała chińska agencja prasowa Xinhua.

Pekin zachęcał chińskie firmy do eksportu testów i innych produktów używanych w walce z. Wiele firm oferowało zestawy testowe innym krajom, starającym się zapanować nad rozprzestrzeniającą się chorobą. Część producentów korzystała z tego, że proces dopuszczania sprzętu do sprzedaży w UE był łatwiejszy niż w Chinach.

>>> Czytaj też: Spełnia się koszmar twórców strefy euro. Zadłużenie Włoch może z czasem przekroczyć 150 proc. PKB

Według hongkońskiego dziennika „South China Morning Post”, aby wprowadzić towar na rynek UE, producenci sprzętu musieli dotychczas posiadać jedynie certyfikaty CE. Gazeta podała, że w ubiegłym tygodniu miało je 102 producentów, z czego tylko 21 firmom zezwolono na sprzedaż w samych Chinach.

Przedstawiciel chińskiego ministerstwa edukacji Lei Chaozi poinformował w marcu, że wyprodukowane w Chinach testy na koronawirusa trafiły już do 11 krajów, w tym do Wielkiej Brytanii, Włoch i Holandii. Jednak dokładność części chińskich testów była przez władze niektórych państw kwestionowana.

W Hiszpanii wycofano jedną z partii , wyprodukowanych przez firmę biotechnologiczną Bioeasy z miasta Shenzhen na południu ChRL, ponieważ uznano, że nie spełniają one oczekiwań w zakresie dokładności. Firma oświadczyła, że wynikało to z niewłaściwego używania próbek. Chińska ambasada w Madrycie ogłosiła natomiast, że Bioeasy nie posiada licencji na sprzedaż testów w Chinach.

Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying powiedziała w poniedziałek, że również urzędnicy słowaccy kwestionowali wiarygodność szybkich testów zakupionych w Chinach. Chińska ambasada w Bratysławie ustaliła wstępnie, że testy były stosowane niewłaściwie.

Agencja Reutera zauważa, że zaostrzenie przepisów komplikuje plany chińskich eksporterów. Przedstawiciel jednej z firm, które uzyskały certyfikat CE, ale nie posiadają jeszcze licencji na sprzedaż w Chinach, powiedział tej agencji, że w obecnej sytuacji nie może wywiązać się z zamówień.

Jam Chan z firmy Osmunda, która doradza chińskim producentom w zakresie certyfikacji za granicą, zaznaczył jednak, że wiele spośród zestawów testowych opracowanych w Chinach nie przeszło skrupulatnych badań klinicznych, co oznacza, że deklaracje dotyczące ich dokładności nie zostały odpowiednio zweryfikowane. „Lepiej nie eksportować produktów, niż oferować niedokładne, które mogą dawać błędne wyniki” - ocenił.

>>> Czytaj też: Firmy jak na wojnie - ratują siebie. Windykatorzy będą mieli więcej pracy [WYWIAD]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj