Eksperci przewidują, że pomimo częściowego otwarcia sklepów w Niemczech ich właściciele muszą przygotować się na zmniejszoną liczbę klientów. „Konsumpcja nie eksploduje” - ocenił w poniedziałek psycholog Hans-Georg Haeusel w rozmowie z dziennikiem „Bild”.

Jednym z powodów jest decyzja wielu firm o wysłaniu części lub wszystkich swoich pracowników na „postojowe”. Z tej możliwości skorzystało od początku pandemii Covid-19 w Niemczech już ponad 725 tys. przedsiębiorstw. Mechanizm chroni przed utratą pracy, ale i powoduje zmniejszenie wypłaty.

Ekspert przywołał wyniki badań Instytutu Leibniza, z których wynika, że dochód netto Niemców zmniejszył się w czasie kryzysu o 17 proc. „Ludzie będą więc przez jakiś czas wstrzymywać się z (kupowaniem) rzeczy, które nie są im bezwzględnie potrzebne” - stwierdził Haeusel.

Związek Handlowy Nord, zrzeszający handlowców z północnych landów RFN, w rozmowie ze stacją NRD ocenił nastroje klientów jako „słabe”. Branżowa organizacja jako główną przyczynę również wskazała dużą liczbę ludzi, którzy w czasie pandemii korzystają z programu pracy skróconej.

Tę świadomość mają także sprzedawcy, którzy w poniedziałek ponownie otworzyli swoje lokale. „Będziemy pytać klientów przy kasie, czy znajdują się obecnie na +postojowym+, a jeśli tak, to udzielimy im 10 proc. zniżki” - powiedziała Meric Ahmad, właścicielka butiku odzieżowego we Frankfurcie nad Menem, w rozmowie z branżowym pismem „Textil Wirtschaft”.

W większości niemieckich landów od poniedziałku działalność mogą wznowić sklepy o powierzchni do 800 metrów kwadratowych. Np. w Dolnej Saksonii, Hesji i Nadrenii-Palatynacie otworzyć mogą się też sklepy wielkopowierzchniowe, jeśli do 800 metrów kwadratowych ograniczą przestrzeń sprzedażową.

W kilku krajach związkowych do otwarcia sklepów dojdzie później, np. Berlin na wznowienie działalności lokali handlowych pozwoli od środy 22 kwietnia, a Bawaria dopiero od poniedziałku 27 kwietnia.

>>> Polecamy: Niemcy radzą sobie z pandemią w swoim stylu: skrupulatnie i metodycznie [OPINIA]