Niespotykanie czyste niebo nad Europą Środkową pomogło niemieckim elektrowniom fotowoltaicznym wyprodukować w poniedziałek (20.04) 32 227 megawatów, pobijając w ten sposób poprzedni rekord z 23 marca – pisze Bloomberg.

Odnawialne źródła energii zagarniają coraz większy udział w rynku, zmniejszając znaczenie węgla – surowca, na którym zbudowano bogactwo i przemysł Niemiec. Rząd przewiduje, że do 2038 r. OZE będzie stanowić około 80 proc. koszyka energetycznego, podczas gdy w 2019 r. było to nieco ponad 40 proc.

Rząd porozumiał się z operatorami elektrowni pod kierownictwem RWE AG i LEAG – elektrownie węglowe będą stopniowo zamykane do 2038 roku. Niektóre z nich mogą zostać zamknięte wcześniej niż planowano – spadające koszty energii słonecznej i stałe ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla sprawiają, że energetyka węglowa staje się coraz mniej opłacalna.

Agora Energiewende podaje, że w poniedziałek słońce wytwarzało nawet ok. 40 proc. energii w Niemczech, a węgiel i energia jądrowa – 22 proc. Energia słoneczna, wiatrowa i inne odnawialne źródła energii stanowiły 78 proc. produkcji prądu w Niemczech.

Także spowolnienie gospodarki z powodu pandemii koronawirusa nie pozostaje bez znaczenia dla najbardziej brudnych paliw kopalnych. Mniejsza aktywność rynku obniżyła zapotrzebowanie na energię elektryczną, z kolei słoneczna wiosna i wietrzna pogoda zwiększają produkcję energii ze źródeł odnawialnych. W zasilaniu sieci mają one pierwszeństwo przed paliwami kopalnymi.

Skutkuje to cenami ujemnymi energii elektrycznej: konsumentom płaci się wtedy za pobieranie nadmiaru energii elektrycznej z sieci. Zjawisko to jest zwykle obserwowane, gdy np. święta lub weekendy zbiegają się z wyjątkowo słoneczną lub wietrzną pogodą.

„Węgiel staje się przegranym na rynku energetycznym” – skomentował w zeszłym tygodniu Carlos Perez Linkenheil, starszy analityk Energy Brainpool w Berlinie.

>>> Czytaj też: Koronawirus uderzył w fabryki. Produkcja przemysłowa w Polsce spada [DANE GUS]