Na początku kwietnia Ibuszew zapowiedział, że pod koniec miesiąca zwolnienia obejmą 2 tys. osób. W środę stwierdził jednak, że firma podpisała kilka kontraktów i co najmniej do końca maja ponad 8 tys. pracowników ma zapewnione zatrudnienie.

W wywiadzie dla radia publicznego Ibuszew powiedział, że zakłady mogą nawet przystąpić do przyjmowania nowych pracowników.

Na tle rosnącego w Bułgarii bezrobocia zapowiedź ta jest dobrą wiadomością. Według minister pracy i polityki socjalnej Denicy Saczewej od ogłoszenia stanu nadzwyczajnego w połowie marca nowych bezrobotnych jest 87 059 osób, w tym 1500 Bułgarów, którzy wrócili z zagranicy. 16 tys. znalazło pracę.

Zastępczyni Saczewej, Zornica Rusinowa, poinformowała w wywiadzie dla radia publicznego w środę, że program rządowej pomocy dla firm, które nie zwalniają pracowników, jest skuteczny. Kilka dużych zakładów, w tym huta szkła Sziszedżam, dzięki temu programowi uratowało ponad 2 tys. miejsc pracy.

Według resortu polityki socjalnej w kwietniu co najmniej 120 tys. pracowników zachowa zatrudnienie dzięki temu programowi.

Jednocześnie Rusinowa przyznała, że wraz z pomocą państwową powstają i problemy. Najbardziej kontrowersyjnym jest pomoc dla najlepszego klubu piłkarskiego Łudogorec, właścicielem którego jest biznesmen Kirił Domusczijew. Udzieleniu pomocy finansowej klubowi sprzeciwił się nawet minister finansów Władisław Goramow, lecz ustawa nie zezwala na selektywne podejście do ubiegających się o pomoc podmiotów.

Na pomoc firmom, które nie zwalniają pracowników, państwo przeznaczyło 1 mld lewów (500 mln euro). Z budżetu firmy mają otrzymać 60 proc. na płace i ubezpieczenia, a 40 proc. pokrywa pracodawca. Podania o pomoc złożyło ponad 7 tys. firm, jednak analiza dokumentów trwa długo. Na razie rozdysponowano ok. 3 mln lewów (1,5 mln euro).

Ewgenia Manołowa (PAP)