Termin na wydanie interpretacji indywidualnej wydłużyła o trzy miesiące specustawa z 31 marca 2020 r. zwana tarczą 1.0 (Dz.U. poz. 568). Zapisano w niej, że jeśli wniosek został złożony i nierozpatrzony do 31 marca br., to odpowiedź zostanie udzielona w ciągu sześciu miesięcy. Ma być tak aż do odwołania stanu epidemii i stanu zagrożenia epidemicznego.

Co więcej, specustawa pozwala ministrowi finansów wydłużyć ten termin o kolejne trzy miesiące.

Eksperci zgodnie krytykują to rozwiązanie. – Wydłużenie terminów do wydania interpretacji zwiększa niepewność przedsiębiorstw, a więc jeszcze bardziej komplikuje i tak już trudną sytuację firm – mówi Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i dyrektor w Grant Thornton.

– To skandal, to jak wbijanie biznesowi noża w plecy, zwłaszcza teraz, w czasie kryzysu – grzmi Marek Kolibski, radca prawny, doradca podatkowy i partner w KNDP. Uważa, że termin na wydanie interpretacji powinien zostać skrócony na czas pandemii do jednego miesiąca. – Byłoby to spore ułatwienie dla przedsiębiorców – przekonuje ekspert.

Zwraca też uwagę na to, że przedsiębiorcy mają rocznie ok. 20 tys. wątpliwości co do stosowania przepisów podatkowych. Teraz doszły do tego wątpliwości związane z tarczami antykryzysowymi. Rząd je przygotowuje, a Sejm uchwala w ekspresowym tempie.

Objaśnienia po miesiącach

Zdaniem Roberta Trzonkowskiego, doradcy podatkowego i partnera w BTTP, wydłużenie terminu na wydanie interpretacji indywidualnych wpisuje się we wcześniejszą politykę Ministerstwa Finansów zmierzającą do ograniczenia roli interpretacji indywidualnych. W zamian minister coraz częściej wydaje objaśnienia podatkowe. – Ale z nimi też jest problem, bo są wydawane z dużą zwłoką – mówi ekspert.

Jako przykład podaje niedawne objaśnienia dotyczące rozliczania kosztów samochodów osobowych. Podatnicy czekali na nie 15 miesięcy od wejścia w życie przepisów. Inny przykład to objaśnienia przepisów o zwolnieniu z PIT dla osób do 26. roku życia – zostały wydane osiem miesięcy po wejściu w życie nowelizacji.

O co pytają

Z czym przedsiębiorcy mają największy problem? Przykładowo, jak rozumieć „negatywne konsekwencje ekonomiczne z powodu COVID-19”. Do tego pojęcia odnoszą się art. 15p oraz art. 15q specustawy. Oba pozwalają radom gmin wprowadzić preferencje w podatku od nieruchomości dla określonych grup przedsiębiorców. Warunkiem jest jednak, aby płynność finansowa firmy „uległa pogorszeniu w związku z ponoszeniem negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu COVID-19”. Tak to określają również rady gmin w uchwałach wprowadzających te preferencje.

Przedsiębiorcy nie wiedzą również, jak rozumieć sformułowanie „przeciwdziałanie COVID-19”. Zgodnie ze specustawą z 2 marca br. (Dz.U. poz. 374 ze zm.) „przeciwdziałaniem COVID-19” są wszelkie czynności związane ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenianiu się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków, w tym społeczno-gospodarczych, choroby.

– Można je więc rozumieć bardzo szeroko, zwłaszcza w aspekcie zwalczania skutków społeczno-gospodarczych. Pytanie, czy równie szeroko będą podchodzić do tego organy podatkowe – mówi Małgorzata Samborska.

Jako przykład użycia tego pojęcia podaje przepis przyspieszający stosowanie ulgi B+R (już w trakcie roku, przy rozliczaniu zaliczek) oraz jednorazową amortyzację środków trwałych nabytych w celu produkcji towarów związanych z przeciwdziałaniem COVID-19.

– Podatnicy mają problemy z tym, czy związek z przeciwdziałaniem COVID-19 musi być bezpośredni, czy wystarczy pośredni. Czy np. jeśli firma „przestawiła swoją produkcję” na produkcję środków do dezynfekcji, ale największe nakłady w środki trwałe dotyczyły urządzeń wentylacyjnych w pomieszczeniu, to również ma prawo do jednorazowego odpisu? – mówi ekspertka.

Marek Kolibski podaje też inny przykład, związany z rozszerzeniem stosowania 5-proc. stawki CIT. Ulga IP Box pozwala na takie preferencyjne opodatkowanie dochodu np. ze sprzedaży produktu leczniczego. Są wątpliwości, czy dotyczy to również produktów leczniczych do walki z COVID-19 – mówi ekspert.

Nie tylko tarcza

Pytania dotyczą też obowiązujących już wcześniej przepisów, ale w kontekście nowej sytuacji. Przedsiębiorcy chcieliby szybko dowiedzieć się, czy dany wydatek, poniesiony w związku ze zwalczaniem epidemii, może być kosztem podatkowym, albo czy można obniżać przychody, gdy kontrahenci proszą go o rabaty już po sprzedaży.

Nadal też mają pytania o przepisy niezwiązane z koronawirusem, jak choćby w zakresie podatku u źródła czy tzw. szybkich zmian w VAT (quick fixes).

To nie problem

Eksperci przypominają, że przy wydawaniu interpretacji organ nie zbiera dowodów ani nie prowadzi kontroli. – Nie trzeba ruszać się zza biurka ani z domu. To taki rodzaj pracy urzędniczej, który może być wykonywany zdalnie – mówi Małgorzata Samborska.

Poza tym wnioski o interpretacje są obecnie składane najczęściej w formie elektronicznej i w takiej formie również wydawane.

– Wydanie i doręczenie interpretacji nie naraża nikogo na zarażenie koronawirusem; ani urzędnika, ani podatnika i jego pełnomocnika, ani listonoszy – zwraca uwagę Marek Kolibski. 

>>> Czytaj też: Pandemiczna klasowość. Pracownicy nisko wykwalifikowani częściej umierają na Covid-19