Ich celem jest nałożeniew związku z niedopełnieniem obowiązków wynikających z ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy.
– Dodatkowo obie instytucje złożyły w tej sprawie – mówi źródło DGP. Prokuratura Krajowa potwierdza, że sprawa jest prowadzona przez śledczych z Katowic. Bank przyznał, że GIIF i KNF prowadzą postępowania, ale na pytania o szczegóły nie odpowiedział.
Z naszych informacji wynika, że do polskich instytucji z wnioskiem o zajęcie się sprawą wystąpiły służby USA. – Interwencja miała miejsce jesienią ubiegłego roku – podkreślają nasze źródła.
Od blisko dwóch lat funkcjonuje nowa ustaw o AML (– przeciwdziałanie praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu). Wcześniej walka z tym procederem przez generalnego inspektora informacji finansowej (GIIF) była oceniana krytycznie. Jej skuteczność była niska. Nowe przepisy miały to zmienić.
Obecnie w związku z praniem pieniędzy toczą się dwa postępowania przeciwko BOŚ. Prowadzi je obok GIIF również Komisja Nadzoru Finansowego, a ich celem jest nałożenie na bank kary administracyjnej.
– Obie instytucje złożyły w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa – mówi informator DGP. Zarówno nadzór, jak i generalny inspektor odmówiły komentarza w tej sprawie, zasłaniając się tajemnicą.
Udało nam się jednak potwierdzić w Prokuraturze Krajowej, że postępowanie jest i trafiło na Śląsk.
„Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w sprawie. Z uwagi na jego dobro na obecnym etapie prokuratura nie udziela informacji o biegu postępowania” – czytamy w odpowiedzi PK na nasze pytania.
BOŚ Bank jest pośrednio kontrolowany przez Skarb Państwa. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma 58,05 proc. udziałów w kapitale zakładowym, 8,61 proc. należy do Funduszu Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw z PFR TFI, a 5,54 proc. posiada Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych. W wolnym obrocie giełdowym jest 27,8 proc. akcji.
– Afera jest duża i nie chodzi o pranie milionów złotych, ale znacznie wyższe kwoty. Na przełomie września i października ubiegłego roku pojawiła się informacja, że w tej sprawie interweniowały służby ze Stanów Zjednoczonych, prosząc aby polska strona zajęła się praniem pieniędzy z wykorzystaniem BOŚ Banku – twierdzi nasz informator.
Nasze źródła wskazują, że po informacjach z USA intensywnie do działania przeszły krajowej instytucje. W sprawozdaniu finansowym banku za ubiegły rok można znaleźć lakoniczną informację o tym, że bank mógł być na bakier z przepisami AML.
„W dniu 18 lutego 2020 roku Bank otrzymał postanowienie GIIF o wszczęciu z urzędu, w związku z kontrolą przeprowadzoną w dniach 25–29 marca 2019 roku, postępowania o nałożeniu kary administracyjnej w związku z niedopełnieniem obowiązków wynikających z ustawy z dnia 1 marca 2018 roku o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Na dzień sporządzenia sprawozdania finansowego postępowanie GIIF nie jest zakończone i w związku z tym nie jest znany jego rezultat” – czytamy w dokumencie.
Został podpisany przez zarząd BOŚ Banku 16 marca tego roku, ale nie znalazła się w nim informacja, że bliźniacze postępowanie prowadzi KNF. Bank potwierdził nam ten fakt, ale w sprawie tego, jak miałby wyglądać proceder prania pieniędzy, milczy.
– Biorąc pod uwagę to, że postępowania toczące się przed KNF i GIIF są w toku, w niniejszej sprawie Bank nie może udzielić żadnych dodatkowych informacji do czasu ich zakończenia. Nie mamy wiedzy o jakimkolwiek toczącym się postępowaniu prokuratorskim wobec banku. Bank realizuje wszystkie obowiązki w zakresie AML zgodnie z obowiązującymi przepisami – przekazało nam biuro prasowe.
Informatorzy DGP zwracają uwagę, że sprawa musi być poważna, skoro trafiła do prokuratury.
– Prawdopodobnie dopiero informacje z USA przyczyniły się do tego, że państwo zaczęło działać. W tym świetle dziwnie wygląda fakt, że kontrola GIIF miała miejsce pod koniec marca 2019 r., a postępowanie wszczęto rok później. To znaczyłoby, że urzędnicy GIIF nie wyłapali nieprawidłowości albo doszło do nich już po kontroli – podkreśla nasze źródło.
Kary mogą być dla banku dotkliwe. Należy on bowiem do tzw. instytucji obowiązanych, które mają obowiązek raportować do GIIF podejrzane transakcje czy informacje o podmiotach ich dokonujących. W postępowaniu administracyjnym sankcje mogą sięgnąć 5 mln euro lub 10 proc. obrotu. Dodatkowo nadzór może zbadać, czy władze instytucji dają zgodną z prawem bankowym rękojmię stabilnego i ostrożnego zarządzania nią.
Zawiadomienie organów ścigania wskazuje jednak, że w tej sprawie w grę wchodzi jeszcze odpowiedzialność karna. Zgodnie z art. 299 kodeksu karnego pranie pieniędzy jest zagrożone karą nawet 10 lat więzienia.
– BOŚ w ostatnich latach otworzył się mocno na nierezydentów, a prowadzenie rachunków dla podmiotów zagranicznych rodzi zwiększone ryzyko wzięcia udziału w procederze prania pieniędzy – twierdzi nasz informator.
W DGP opisywaliśmy w ubiegłym roku, że bank prowadzi rachunki złotowe dla estońskiego operatora płatności, który z kolei obsługuje giełdy kryptowalut. Także tę wymyśloną przez firmę, którą UOKiK podejrzewa o rolę piramidy finansowej.
Na ryzyko takie zwracały także uwagę służby zajmujące się praniem pieniędzy w swoim raporcie rocznym za 2019 r.
„GIIF zaobserwował również działanie pewnych instytucji płatniczych utrzymujących rachunki w polskich bankach, które to instytucje mogą pośredniczyć w transakcjach związanych z oszustwami” – czytamy w dokumencie.
Jest w nim opisane kilka różnych procederów łamiących przepisy o AML, które generalny inspektor wyłapał w ubiegłym roku sam lub na podstawie zawiadomień od instytucji obowiązanych.
GIIF, czasem we współpracy z innymi służbami, ujawnił pranie pieniędzy pochodzących m.in. z oszustw finansowych, wyłudzenia podatków, handlu narkotykami, obrotu lekami czy korupcji. Do tego dochodzi także działalność mająca na celu finansowanie terroryzmu, w której zwalczanie zaangażowana jest m.in. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W ubiegłym roku skutecznie udało się przestępcom wyprać m.in. pieniądze z Meksyku. Tamtejsza firma przelała środki na rachunek polskiego podmiotu, ale ten nie był ich odbiorą, bo w tytule przelewu wskazano inny podmiot zagraniczny. Również z Meksyku. Bank podjął próbę wyjaśnienia tych rozbieżności z prezesem spółki. Ten potwierdził dokumentację transakcji i wyjaśnił, skąd taki model płatności.
Bank poinformował o tym fakcie GIIF, a ten przeprowadził analizę i stwierdził, że faktury były fikcyjne i miały uwiarygodnić przelewy. Do tego polska spółka miała już problemy z rachunkiem w innym banku, który został jej wypowiedziany, bo przyjmowała pieniądze pochodzące z przestępstwa. Na wniosek GIIF prokuratur zablokował rachunki bankowe na trzy miesiące. Jak tylko spółka mogła z nich korzystać natychmiast wytransferowała pieniądze do Chin.
Bank po raz drugi zawiadomił GIIF o kolejnych podejrzeniach dotyczących transakcji przychodzącej z Kuwejtu na rachunek tej samej spółki. Tym razem udało się udaremnić operację, m.in. dzięki zaangażowaniu odpowiednika generalnego inspektora z zagranicy. Nasz GIIF miał jednak zastrzeżenia do banku, bo chociaż ten złożył zawiadomienie o podejrzeniu prania pieniędzy, to utrzymywał ryzykowną relację z klientem, która doprowadziła do kolejnego przestępstwa.
To tylko jeden z przykładów prania pieniędzy za pośrednictwem banków w Polsce. Dochodzi do niego także poprzez instytucje płatnicze, kantory internetowe czy platformy do przeprowadzania zbiórek publicznych.
Jedną z bardziej spektakularnych spraw było wypranie pieniędzy byłego ministra (GIIF nie ujawnia szczegółów, o jaki kraj chodzi), który został skazany za korupcję i z łapówek kupił nieruchomości oraz udziały w spółkach w Polsce.
>>> Czytaj też: Ważą się losy wielkiego motoryzacyjnego sojuszu Francuzów z Japończykami
>>> CZYTAJ WIĘCEJ W JUTRZEJSZYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ I NA EDGP.PL
