Ambasadorowie: Ukraina nie powinna być wciągana w politykę wewnętrzną USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 maja 2020, 20:29
Ukraina
Ukraina/ShutterStock
Ukraina nie powinna być wciągana w wewnętrzną politykę w USA - podkreśliło we wspólnym oświadczeniu siedmioro byłych ambasadorów Stanów Zjednoczonych w Kijowie. W ubiegłym tygodniu ukraiński polityk przekazał prokuraturze nagrania rzekomych rozmów Joe Bidena i Petra Poroszenki.

W opublikowanym we wtorek na portalu Atlantic Council oświadczeniu zaznaczono, że strategiczne partnerstwo między USA i Ukrainą budowano i wzmacniano przez lata.

"Jest nam zatem przykro w związku z próbami wciągnięcia Ukrainy w amerykańską politykę wewnętrzną w okresie zbliżających się wyborów prezydenckich w USA w 2020 r. Te próby wzmacniają fałszywą i toksyczną narrację (...) mającą na celu osłabienie relacji między USA i Ukrainą oraz stworzenia podziałów między dwoma krajami" - czytamy. Autorzy podkreślili, że takie działania "nie służą interesom żadnego z krajów". Wezwali przedstawicieli władz obu państw "do niepodejmowania kroków, które tylko podkopią bilateralne relacje i oddalą nasze kraje od siebie".

Pod oświadczeniem podpisało się siedmiu spośród dziewięciu byłych ambasadorów USA w Kijowie, w tym Marie Yovanovitch, odwołana ze stanowiska w ubiegłym roku.

Wcześniej oświadczenie w obronie strategicznego amerykańsko-ukraińskiego partnerstwa wydała także grupa ukraińskich polityków, dyplomatów, ekspertów i działaczy społecznych.

W ubiegłą środę Biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy poinformowało o wszczęciu śledztwa po otrzymaniu od nie należącego do żadnej frakcji deputowanego Andrija Derkacza nagrań, na których rzekomo słychać rozmowy byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki i byłego wiceprezydenta USA Joe Bidena. Polityk, który w przeszłości był członkiem prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy zbiegłego do Rosji Wiktora Janukowycza, twierdzi, że rozmowy świadczą o wpływie Bidena na Poroszenkę.

Według Derkacza na nagraniach omawiane jest m.in. zwolnienie prokuratora generalnego Wiktora Szokina, który "wtedy badał sprawę Burisma i trafił na Bidena". Ukraińska firma gazowa Burisma, w której zatrudniony był Hunter Biden, syn Joe Bidena, znalazła się w centrum tzw. afery ukraińskiej. Była ona impulsem do wszczęcia śledztwa w sprawie ewentualnego odsunięcia od władzy prezydenta USA Donalda Trumpa. Według sygnalisty, najprawdopodobniej pracownika amerykańskiego wywiadu, Trump próbował wywierać presję na władze w Kijowie w sprawie wszczęcia śledztwa dotyczącego Huntera Bidena.

Sam Poroszenko zapewnił, że nagrania są sfabrykowane i ocenił, że "poprzez wciąganie w przedwyborczą walkę w Ameryce próbuje się zachwiać dwupartyjne poparcie Ukrainy w Stanach Zjednoczonych". "Rosyjska piąta kolumna rozpoczęła masową operację specjalną przeciwko Ukrainie" - uznał.

Biden będzie najpewniej rywalem Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich w USA.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj