Sadowski: szczyt G-20 to żaden przełom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 kwietnia 2009, 19:18
Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama
      Smitha
Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha/DGP
Ustalenia ze szczytu G-20 nie wpłyną znacząco na poprawę sytuacji gospodarczej na świecie - ocenił Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Jego zdaniem, londyńskie spotkanie "to jest przykład bardzo krótkowzrocznego myślenia". Jak powiedział w czwartek PAP, szczyt pokazał, że "nie mamy do czynienia z przywódcami z krajów, którzy są liderami na świecie". "To są urzędnicy, a nie przywódcy, bo od przywódców wymaga się wizji, wymaga się zupełnie innego rodzaju działań, niż likwidacja rajów podatkowych" - podkreślił.

Premier Wielkiej Brytanii zapowiedział na konferencji po zakończeniu szczytu G-20 objęcie funduszy hedgingowych "globalną siecią regulacyjną" i położenie kresu rajom podatkowym. "Te, które nie będą chciały współpracować, mają zostać wpisane na czarną listę - oświadczył Brown.

Sadowski powiedział, że za istnienie rajów podatkowych odpowiedzialne są kraje takie jak Francja czy Niemcy, które tworzą dla własnych obywateli bardzo niekorzystne warunki podatkowe. "W samych Niemczech zauważono, że obywatele wiele lat temu wywieźli w walizkach za granicę kilkaset miliardów euro, chroniąc się przed własnym urzędem podatkowym" - zaznaczył.

"To pokazuje, że zamiast fundamentalnych reform u siebie, szuka się winy w rajach podatkowych, które nie tyle są rajami podatkowymi, co konkurencją wobec złych systemów" - ocenił. Premier Brown zapowiedział ponadto, że ustanowione zostaną nowe reguły wypłacania premii w bankach i instytucjach finansowych.

Sadowski odniósł się negatywnie do tego oświadczenia. W jego opinii, zapowiada to dalsze finansowanie przez rządy bankrutujących banków. "To jest zapowiedź dalszego przejmowania banków przez rządy i dalszej ingerencji rządu w system bankowy, ale nie dlatego, by był on bezpieczniejszy czy bardziej przewidywalny, tylko po to, żeby mieć tam swój udział władzy" - podkreślił.

Uczestnicy szczytu zgodzili się również na przekazanie dodatkowego biliona dolarów Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu (MFW) i innym instytucjom finansowym. "To oznacza tylko to, że instytucje prywatne, które są zagrożone, będą miały gwarancje ze strony rządu poprzez MFW, że nawet ich najbardziej ryzykowne operacje zostaną sfinansowane z pieniędzy rządowych, czytaj z pieniędzy podatnika" - powiedział PAP Sadowski.

Szczyt grupy G-20, czyli 19 najbogatszych krajów świata i największych wschodzących gospodarek oraz UE, odbył się w czwartek w Londynie. Wzięli w nim udział m.in: prezydent USA Barack Obama, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Nicolas Sarkozy oraz prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediwew.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj