Moskwa nie uważa gazociągu Nabucco za projekt antyrosyjski

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 maja 2009, 10:19
rurociąg
rurociąg/ST
Moskwa nie uważa projektu budowy gazociągu Nabucco za antyrosyjski - wynika z oświadczenia rosyjskiego MSZ, które przekazała w piątek agencja ITAR-TASS.

"Ponownie potwierdzamy, że nie mamy nic przeciwko (gazociągowi) Nabucco. Zwłaszcza, jeśli ten projekt jest korzystny i do przyjęcia dla tych, którzy chcą w nim uczestniczyć" - oświadczono w MSZ.

"Ważne jest tylko, aby był wykonalny z punktu widzenia gospodarczego i finansowego, by miał zapewnione niezbędne zasoby" - podkreślono.

Przypomniano, że szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow już niejednokrotnie przedstawiał stanowisko wobec projektu Nabucco i - generalnie - do dróg transportu węglowodorów na rynek światowy podkreślając, że "głównym kryterium przy wyborze powinna być efektywność ekonomiczna, niezawodność i bezpieczeństwo ekologiczne, a nie jakieś polityczne motywy".

Podkreślono, że udział państw w międzynarodowych projektach energetycznych jest ich suwerennym prawem.

"Poparcie, które Azerbejdżan okazał w Pradze projektowi budowy Nabucco, mieści się w nurcie polityki gospodarczej Baku skierowanej na dywersyfikację tras eksportu węglowodorów. Wiadomo, że w ramach tej dywersyfikacji są opracowywane ważne projekty energetyczne między Rosją a Azerbejdżanem" - oświadczyło MSZ.

Współpraca dwóch krajów w sferze energetycznej była jednym z głównych tematów rozmów prezydentów obu krajów w kwietniu. Nie udało się jednak sfinalizować umowy, na mocy której rosyjski Gazprom od 2010 roku miałby kupować całość gazu ziemnego, wydobywanego ze złoża Szah Deniz, w Azerbejdżanie.

Złoże to, położone na szelfie w południowej części Morza Kaspijskiego, szacowane jest na co najmniej 620 mld metrów sześciennych gazu i 750 mln baryłek kondensatu. Szah Deniz miało być źródłem surowca dla magistrali Nabucco, której budowę forsuje Unia Europejska, wspierana przez USA.

Przejęcie azerbejdżańskiego gazu przez rosyjski koncern postawi unijny projekt pod znakiem zapytania. Przynajmniej do czasu, aż włączy się do niego Turkmenistan lub Iran.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj