Przebudowa systemu zapasów paliw to niepotrzebne koszty

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
25 maja 2009, 11:27
Jacek Bąkowski, prezes Agencji Rezerw Materiałowych
Jacek Bąkowski, prezes Agencji Rezerw Materiałowych Fot. Wojciech Górski/DGP
Zmiana obowiązujących zasad tworzenia zapasów interwencyjnych paliw może kosztować przedsiębiorców 1,2 proc. wartości detalicznej od każdego sprzedanego litra benzyny czy oleju napędowego - mówi Forsalowi Jacek Bąkowski, prezes Agencji Rezerw Materiałowych.

 Trwają prace nad nową dyrektywą UE o minimalnych zapasach ropy naftowej i paliw. W efekcie w Polsce planowana jest całkowita przebudowa systemu tworzenia i utrzymywania zapasów interwencyjnych, która może okazać się dla budżetu państwa bardzo kosztowna. Czy zmiany są niezbędne?

 Rewizja dotychczasowych unijnych rozwiązań legislacyjnych, na których oparte są mechanizmy tworzenia i utrzymywania zapasów ropy naftowej i produktów ropopochodnych, jest potrzebna. Obowiązująca do tej pory legislacja unijna w zakresie rynku paliw została wprowadzona ponad 40 lat temu i wymaga adaptacji do obecnych rozwiązań prawnych, podyktowanych zmianami strukturalnymi zarówno w Unii Europejskiej, jak i na międzynarodowym rynku naftowym. W czasie kiedy obowiązujące rozwiązania legislacyjne wchodziły w życie, UE liczyła sześciu członków. Obecnie UE zrzesza 27 państw, z których znaczna część należy do Międzynarodowej Agencji Energii.

Głównym celem nowej dyrektywy jest wzmocnienie systemu zapasów interwencyjnych ropy naftowej, w tym również poprzez rozwiązania podnoszące zdolność i gotowość do skutecznego, w pełni skoordynowanego reagowania na ewentualne przerwy w dostawach ropy. Obecne zróżnicowanie rozwiązań prawnych, regulujących mechanizmy tworzenia zapasów obowiązkowych w państwach członkowskich UE, utrudnia monitorowanie zapasów, a także zapewnienie wymaganej dostępności oraz ich wykorzystania w sytuacjach kryzysowych.

 Dlaczego zmiany budzą zatem tyle kontrowersji?

 Projektowana nowa dyrektywa zawiera szereg rozwiązań, które generują dla państw zobowiązanych do jej stosowania dodatkowe koszty. Aktualnie najgorętsze dyskusje dotyczą propozycji wzrostu poziomu zapasów państwowych i konieczności utrzymywania ich jedynie w produkcie gotowym, czyli paliwach, a nie jak obecnie również w postaci surowej ropy. Kontrowersyjnym jest też plan bilansowania poziomu zapasów jedynie w ujęciu asortymentowym, a nie jak dotychczas grupy asortymentowej. Nie będzie zatem możliwości utrzymywania zapasów lekkiego oleju opałowego zamiast oleju napędowego, jak w obecnym stanie prawnym.

 Jakie będą tego konsekwencje?

 Ewentualne przyjęcie powyższych zapisów generować będzie dodatkowe koszty związane zarówno z przebudową dotychczasowej struktury zapasów, w tym głównie w zakresie kosztów ich magazynowania i rotacji, jak również z koniecznością rozbudowy infrastruktury magazynowej.

Również propozycja tygodniowego raportowania do UE o poziomie zapasów interwencyjnych i handlowych, w mojej ocenie, niepotrzebnie podniesie koszty administracyjne funkcjonowania systemu zapasów.

 Można spodziewać się zatem, że składki, które będą płacić przedsiębiorcy w nowym systemie zapasów obowiązkowych, będą wyższe od kosztów ponoszonych przez nich obecnie?

 Wspomniane propozycje zmian w systemie tworzenia i utrzymywania zapasów interwencyjnych paliw są dopiero na etapie prac koncepcyjnych i trudno jest, w sposób precyzyjny, określić wysokość składki, jaką producenci i handlowcy musieliby wpłacać w zamian za zniesienie z nich fizycznego obowiązku utrzymywania ustawowych zapasów obowiązkowych.

Aktualnie przedsiębiorcy koszty tworzenia zapasów wliczają do cen paliw, ale przy systemie agencyjnym, szczególnie w okresie przejściowym, koszty te będą wyższe niż obecnie, chociażby z uwagi na to, że znacząca część zapasów obowiązkowych przechowywana jest w bazach przedsiębiorców po ich kosztach własnych.

 O jakim poziomie kosztów mówimy?

 Posiłkując się doświadczeniami Belgów, którzy przewidzieli podobną zmianę systemu w ciągu pięciu lat i zainicjowali już ten proces, należy wskazać, iż przyjęte przez nich stawki określone zostały w 2008 roku na ok. 15 euro za m sześc. wprowadzonego na rynek paliwa. To około 1,2 proc. ceny detalicznej. Prawdopodobnie w okresie przejściowym w Polsce stawki byłyby podobne. Sądzę, że po zbudowaniu nowego systemu mogłyby zostać one jednak obniżone do stawek zbliżonych do obowiązujących w krajach, gdzie system agencyjny już istnieje, tj. do ok. 0,5–0,9 proc. ceny paliwa wprowadzonego na rynek.

 JACEK BĄKOWSKI

W 1990 roku ukończył Wyższą Szkołę Rolniczo-Pedagogiczną w Siedlcach z tytułem inżyniera rolnictwa. Od czerwca 2008 r. prezes Agencji Rezerw Materiałowych. Wcześniej przez trzy lata piastował stanowisko wicedyrektora, a potem dyrektora biura analiz i programowania w ARM.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: Polskapaliwa
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj