Kłopoty niemieckiego reaktora atomowego większe niż sądzono

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lipca 2009, 15:05
Koncern energetyczny Vattenfall przyznał w czwartek, że skala problemów w elektrowni atomowej Kruemmel koło Hamburga jest większa, niż dotychczas sądzono. Szef niemieckiej dyplomacji i kandydat SPD na kanclerza Frank-Walter Steinmeier zażądał ostatecznego zamknięcia liczącej 26 lat elektrowni.

Na konferencji prasowej w Berlinie szef zarządu koncernu Tuoma Hatakka poinformował, że po sobotnim zwarciu w transformatorze wykryto przynajmniej jeden uszkodzony pręt paliwowy w reaktorze. Dopiero za kilka miesięcy możliwe będzie jego ponowne uruchomienie. Hatakka przeprosił za niepokój, jaki wywołały kłopoty w elektrowni i zapowiedział kompleksową kontrolę wszystkich urządzeń i procesów. Oświadczył jednak: "Mój wniosek jest jasny: Kruemmel jest bezpieczna. Nie ma żadnego powodu, by podawać w wątpliwość system bezpieczeństwa elektrowni".

Jego oceny nie podziela jednak wielu mieszkańców Niemiec oraz polityków. Problemy Kruemmel na nowo wywołały spór o energetykę atomową, która stała się tematem kampanii przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu. "Powtarzające się awarie w Kreummel jeszcze bardziej podważyły zaufanie wielu ludzi do energii atomowej" - powiedział Steinmeier agencji dpa. Jego zdaniem operator Vattenfall nie przeszedł testu wiarygodności, dlatego ostateczne zamknięcie elektrowni jest "wymogiem rozsądku" dla mieszkańców regionu, jak również dla wizerunku koncernu w Niemczech.

Steinmeier skrytykował też polityka CDU, premiera Badenii-Wirtembergii Guenthera Oettingera, który uznał, że elektrownia Kruemmel ma przed sobą przyszłość i zaproponował brak ograniczenia czasowego dla dalszego funkcjonowania reaktorów atomowych w Niemczech. Ta propozycja rzuciłaby Niemcy na powrót w "kamienną epokę polityki energetycznej" - ocenił polityk SPD. Dodał, że nie rozumie, dlaczego chadecja CDU/CSU obstaje przy swej "proatomowej polityce", która od dawna budzi niepokój u ludzi. Według Steinmeiera SPD stawia na energię ze źródeł odnawialnych oraz przejściowo na wydajne i czyste elektrownie gazowe i węglowe.

W 2002 roku współtworzony przez SPD i Zielonych rząd Gerharda Schroedera przyjął plan zakładający stopniową rezygnację z energii atomowej przez Niemcy do 2021 roku. Założenia te potwierdzono w 2005 roku w umowie koalicyjnej CDU/CSU i SPD. Jednak chadecy, którzy według sondaży wygrają wybory we wrześniu, zapowiadają przedłużenie terminu działania elektrowni jądrowych. Formalnie w Niemczech ma pracować jeszcze 17 elektrowni atomowych. W praktyce jednak kilka z nich wyłączono z sieci m.in. z powodu awarii. Najwięcej (pięć) elektrowni jądrowych znajduje się w Bawarii, w Badenii-Wirtembergii jest ich cztery, po trzy mają Szlezwik-Holsztyn i Dolna Saksonia, a Hesja - dwie.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj