Noga: Ta rada nie powinna już obniżać stóp

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
23 lipca 2009, 04:38
Marian Noga, profesor, był senatorem. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu
Marian Noga, profesor, był senatorem. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu Fot. Wojciech Górski/DGP
Rada Polityki Pieniężnej powinna przyjąć neutralne nastawienie w swojej polityce, czyli nie zmieniać stóp procentowych przynajmniej do końca roku - mówi Forsalowi Marian Noga, członek Rady Polityki Pieniężnej.

● Dwie główne instytucje odpowiedzialne za system finansowy – Ministerstwo Finansów i Narodowy Bank Polski – znów się kłócą. Tym razem o zysk NBP. Co pan o tym sądzi?

– Ta sprawa w ogóle nie powinna być przedmiotem publicznej debaty. Minister finansów i Rada Polityki Pieniężnej to przecież dwie części jednej władzy monetarnej. Było mnóstwo spotkań między RPP a premierem czy ministrem finansów, gdzie można było te sprawy przedyskutować. A roztrząsanie tego w mediach nie jest wskazane. No, ale to nie my wywołaliśmy.

● A czy fakt, że to już kolejny spór, nie zagraża wiarygodności Polski i w efekcie nie wpłynie przypadkiem na wycenę ryzyka inwestowania np. w polskie obligacje?

– RPP i NBP wykazały już nieraz, że przestrzegają zasad bezpieczeństwa finansowego państwa. Bez zarzutu wywiązujemy się z zadania, jakie stawia przed nami konstytucja. Co do sporów – one się zdarzają w każdym systemie. Taka ocena, jaką pan przedstawił, idzie chyba za daleko, choć oczywiście publiczna dyskusja na temat zysku NBP to nic dobrego.

● Na razie rynek wysoko ocenia naszą wiarygodność. Widać to choćby po wynikach sprzedaży polskich obligacji za granicą. Dlaczego?

– Przede wszystkim ze względu na mocne fundamenty polskiej gospodarki. Spowolnienie jest głębokie, ale naprawdę trudno jest znaleźć segment, w którym nie byłaby zachowana równowaga. Weźmy choćby ostatnie dane o produkcji przemysłowej. Analitycy spodziewali się ponad 6-proc. spadków, a spadek wyniósł niewiele ponad 4 proc. Podobnie z bezrobociem – już dawno wieszczono, że stopa bezrobocia wyniesie 15–16 proc., a nie ma nawet 11 proc. Nie twierdzę, że to są dobre wskaźniki, ale polska gospodarka ma mocne fundamenty i jest zrównoważona. A to, co się z nią dzieje, jest wynikiem sytuacji na świecie.

● Złoty ostatnio się umacnia. Czy najgorsze na rynku walutowym mamy już za sobą?

– Z doświadczeń innych państw wynika, że waluta kraju, który oficjalnie zgłosił akces do strefy euro, zazwyczaj się umacnia. To pierwszy powód aprecjacji. Drugi to fundamenty, o których mówiłem wcześniej. A trzeci: dziś jesteśmy liderem wzrostu gospodarczego w Europie. To wszystko powoduje, że złoty się wzmacnia, choć ja bym tego procesu nie przeceniał.

● W ostatnich komunikatach Rada nie kładzie już tak dużego nacisku na kwestię ryzyka kursowego.

– My to ryzyko ciągle dostrzegamy. Choć teraz, gdy mamy tendencję aprecjacyjną, wpływ kanału kursowego na inflację jest mniejszy. Można nawet powiedzieć, że obecnie nie wywołuje ona żadnej presji na ceny.

● Złoty zyskuje, a mimo to sceptycznie pan podchodzi do szybkiego wprowadzania go do ERM2.

– Uważam, że mamy szanse wprowadzić złotego do korytarza w połowie 2011 roku. W takim scenariuszu w połowie 2013 roku bylibyśmy oceniani pod względem spełniania kryteriów konwergencji – i powinniśmy je wówczas spełniać. Całkiem realnie patrząc, 1 stycznia 2014 r. można by było dokonać konwersji złotego na euro.

● Z którym kryterium konwergencji będziemy mieli największy problem?

– Jeszcze półtora roku temu nikt nie sądził, że najtrudniej będzie spełnić kryterium fiskalne. Widać teraz, że zejście z deficytem finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB może być najtrudniejsze. Bo jeśli chodzi o inflację, to wszystko wskazuje na to, że w 2010 roku powinna ona znaleźć się w celu NBP – czyli 2,5 proc. – i zakotwiczyć w pobliżu tej wartości.

● Kiedy dokładnie inflacja spadnie do celu NBP?

– Około kwietnia–maja 2010 r. Inflacja spada wolniej, niż się spodziewaliśmy. Ale jestem przekonany, że ona będzie się zbliżać do 2,5 proc. Chociażby ze względu na otoczenie zewnętrzne: w Unii Europejskiej mamy teraz deflację rzędu 0,2 proc.

● Czy nie ma ryzyka, że szukając w przyszłym roku dochodów przez wyższe podatki pośrednie, rząd wpłynie jednak na wzrost cen i ścieżka spadku inflacji zostanie zaburzona?

– Dochody z podatków pośrednich są bardzo ważnym źródłem finansowania budżetu. Polska nie jest tu żadnym wyjątkiem. Rzeczywiście, jeśli to źródło byłoby powiększane, to miałoby to pewnie też wpływ na ceny. I to na pewno należy brać pod uwagę w długofalowej polityce pieniężnej.

● Skoro inflacja ma spadać w kierunku celu – to co dalej z obniżkami stóp?

– Nastawienie w polityce pieniężnej powinno być neutralne. Nie ma dziś przestrzeni do zmian stóp. Przynajmniej do końca roku.

● Ta Rada nie powinna już zmieniać stóp?

– Tak sądzę. Chciałbym, aby nasi następcy odziedziczyli po nas sytuację, w której wskaźnik inflacji stabilnie obniża się w kierunku 2,5 proc. Gospodarka będzie jeszcze wtedy w stadium spowolnienia, ale powinniśmy już widzieć pierwsze oznaki wzrostu.

● A co ze stopą rezerwy obowiązkowej? Czy tu też wskazana jest wstrzemięźliwość?

– Ostatnio obniżyli stopę rezerw o 50 pkt bazowych do poziomu 3 proc. W tym przypadku naszym punktem odniesienia jest Europejski Bank Centralny, a tam stopa rezerw wynosi 2 proc. Mamy więc jeszcze miejsce na obniżkę o 100 pkt bazowych. Trzeba jednak pamiętać, że obniżka rezerw ma służyć zintensyfikowaniu akcji kredytowej. A sytuacja wygląda tak, że banki komercyjne są w stanie kupić na jedynym przetargu bony pieniężne NBP za 41 mld zł. Co oznacza, że pieniądze z dodatkowej płynności nie idą na akcję kredytową, tylko są inwestowane w inne instrumenty. Musimy najpierw sprawdzić, jak zadziałała pierwsza obniżka rezerwy. Jeśli tak, jak chcieliśmy – to wtedy dokonamy kolejnych obniżek. Na dziś widzę taką możliwość. Stopa rezerw może zostać obniżona o 100 pkt bazowych w jedynym ruchu albo w dwóch.

● MARIAN NOGA

profesor, był senatorem. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj