W 2009 roku wzrośnie liczba firm, które ogłoszą upadłość

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 sierpnia 2009, 09:47
Upadłość
Upadłość/Inne
Liczba polskich firm, które ogłoszą upadłość w tym roku wzrośnie o 26%, a w kolejnym roku o 13%. Na świecie liczba ta wzrośnie o 35% w następstwie kryzysu finansowego i gospodarczego, prognozuje Euler Hermes, spółka działająca na rynku ubezpieczeń należności handlowych.

"Zważywszy na trwającą obecnie recesję, będziemy świadkami gwałtownego zaostrzenia trendu w zakresie liczby upadłości na całym świecie. Przewidujemy, że sytuacja ta utrzyma się przynajmniej do końca 2009 roku. Oczekujemy, że nasz Globalny Wskaźnik Upadłości (Global Insolvency Index)* wzrośnie o 35%" - czytamy w raporcie.

W 2008 roku liczba upadłych przedsiębiorstw na świecie zwiększyła się o 27%. W Polsce spadła zaś o 10%.

Autorzy raportu zaznaczają, że wymiana handlowa polskich przedsiębiorstw koncentruje się na krajach strefy euro oraz krajach sąsiednich. Tutaj spodziewany jest nadal wzrost wskaźnika upadłości w strefie euro (a także m.in. w Wielkiej Brytanii).

"To właśnie kraje z tego obszaru są głównymi rynkami zbytu dla polskich eksporterów - przekaz dla nich jest wiec jasny: w 2010 roku wciąż trzeba się będzie liczyć nie tylko z mniejszym popytem, ale także z dużym ryzykiem braku zapłaty za sprzedane tam towary/świadczone usługi" - ocenił Tomasz Starus, główny analityk i dyrektor Działu Oceny Ryzyka w polskim Euler Hermes, cytowany w raporcie.

"Nowością jest to, iż ryzyko związane jest także ze sprzedażą do dużych, solidnych dotychczas odbiorców - a nie jak w minionych latach, gdy wiązało się ono głównie z kontrahentami z sektora MSP" - dodaje.

W przyszłym roku jest mało prawdopodobne, w ocenie autorów raportu, aby liczba względem których zostanie wszczęte postępowanie upadłościowe, zmalała, zaś w niektórych krajach liczba ta może wzrastać. Mimo to, spodziewana nieznaczna poprawa koniunktury pozwoli na to, by w 2010 roku ocalało więcej przedsiębiorstw, niż to będzie mieć miejsce w tym roku.

W ostatnich miesiącach dało się zauważyć, że najsłabiej z kryzysem radzą sobie przedsiębiorstwa działające w przemyśle samochodowym, chemicznym, produkcji półproduktów (części, m.in. metalowych) i w branży telekomunikacyjnej. Spadek koniunktury mocno odczuły także sprzedaż detaliczna, hurtowa i transport. Pod koniec ub. roku dwoma najbardziej dotkniętymi sektorami gospodarki była branża finansowa i sektor budowlany. (


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj