Stowarzyszenie Brytyjskich Ubezpieczycieli, ABI,  w listach do rządu Wielkiej Brytanii i Komisji Europejskiej wskazuje, że nowe reguły w proponowanym kształcie zmuszą brytyjskie firmy ubezpieczeniowe do pozyskiwania ogromnej ilości pieniędzy z rynków kapitałowych – najpewniej w kwocie ponad 50 miliardów funtów.

W pismach, do których w tym tygodniu dotarł „Financial Times”, organizacja ostrzega, że na identyczne konsekwencje dyrektywy Solvency II będzie narażony cały sektor ubezpieczeniowy w Europie, zarówno firmy wyspecjalizowane w ubezpieczeniach na życie, czy zajmujące się ogólnymi ubezpieczeniami, jak i spółki zaangażowane w oba rodzaje działalności.

O pomoc do rządu zaapelowało nie tylko ABI. Jego niemiecki odpowiednik, GDV, zwrócił się do rządu w Berlinie, aby poparł zaniepokojenie organizacji zbyt konserwatywnym podejściem do sprawy Komitetu Nadzoru Europejskich Ubezpieczycieli i Funduszy Emerytalnych (CEIOPS), który pod koniec tego roku ma zarekomendować Komisji Europejskiej sposoby wcielenia nowych regulacji w życie.

Akcje firm ubezpieczeniowych w całej Europie zareagowały wczoraj na te wieści. Notowania Axa i Allianz spadły ponad 2 proc., grupy Aegon zjechały na 3,5 proc., a Swiss Re runęły na 5,2 proc.

W Wielkiej Brytanii największe spadki, ponad 8 proc., dotknęły spółki Legal & General, gdyż jest ona najbardziej zaangażowana w biznes rentowy, na który pod rządami nowych przepisów spadną największe ciosy.

Nie wszyscy związani z branżą podzielają ultra-pesymistyczne opinie ABI, że ubezpieczyciele w ostatecznym rozrachunku będą musieli podwoić wielkość swych akcji w stosunku do obecnego stanu posiadania. Ale też nikt specjalnie nie oponuje twierdzeniu, że obecne ramy projektu są znacznie bardziej konserwatywne od założeń, sugerowanych zarówno przez Komisję Europejską, jak i komitet nadzoru ubezpieczeniowego CEIOPS.

Jeden z doświadczonych konsultantów w sektorze uważa, że szacunki ABI w sprawie niezbędnego podwyższenia kapitał, są najpewniej przesadzone.

„Ale widać wyraźny zwrot regulatorów w stronę superkonserwatyzmu” – ocenia wspomniany specjalista – „Ma to miejsce najpewniej dlatego, że po kryzysie finansowym, każda z grup roboczych skłania się w omawianych przez siebie sprawach ku większej ostrożności. W efekcie te wszystkie propozycje, złączone w jedną całość, dają cos na kształt superkonserwatyzmu”.

Biznes ubezpieczeń rentowo-emerytalnych na Wyspach, gdzie wypłaca się świadczenia do dnia śmierci emeryta, przykuwa najwięcej uwagi, gdyż zostanie najbardziej dotknięty w wyniku proponowanych zmian.

Chociaż teraz niesposób określić, w jakim zakresie swój kapitał będą musiały zwiększyć poszczególne firmy, do spółek najbardziej zaangażowanych w działalność rentowo-emerytalną należą Legal & General, Aviva i Prudential.

Te dwie ostatnie firmy czerpią korzyści z większej geograficznej dywersyfikacji niż w przypadku L&G, a Aviva ponadto korzysta z faktu, że razem z ubezpieczeniami na życie prowadzi ogólną działalność ubezpieczeniową.

„Biznes rentowo-emerytalny jest najbardziej wystawiony na ciosy ponieważ w ostateczności jego aktywność zależy od akcjonariuszy oraz jest gwarantowana przez obligacje o wysokiej rentowności, [co wymaga wyższych spłat kapitałowych]” – twierdzi Blair Stewart, analityk Bank of America/Merrill Lynch.

Innym powodem zaniepokojenia ABI jest przeświadczenie, że komitet nadzoru CEIOPS chce ograniczyć rodzaje kapitału, którymi ubezpieczyciele mogą się posługiwać dla wsparcia swojej działalności.

Według ABI nowe regulacje wprowadzą zakaz używania wszelkiego rodzaju obligacji podporządkowanych i hybrydowych jako własnego kapitału, zmuszając ubezpieczycieli do zastąpienia ich swymi akcjami.

Tony Silverman, analityk w S&P Equity Research, podkreśla, że niektórzy ubezpieczyciele są bardziej od innych uzależnieni od kapitału hybrydowego, co oznacza, że będą musieli wyemitować więcej akcji, jeśli papiery hybrydowe będą zakazane.

„Najwięcej papierów hybrydowych, relatywnie rzecz biorąc, mają Aviva i Axa” – twierdzi Silverman – „Wyemitowane przez nie kwoty zbliżają się do wielkości ich kapitału, lub nawet ją przekraczają”.

Tlum. T.B.