Strzelanina podczas próby przejęcia fabryki koniaku na Ukrainie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 września 2009, 11:14
39 osób rannych i 169 zatrzymanych to bilans konfliktu o kontrolę nad produkującymi koniak zakładami "Tawria" w mieście Nowa Kachowka w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy - poinformował w piątek ukraiński minister spraw wewnętrznych Jurij Łucenko.

Szef resortu zapewnił, że większość rannych nie ma poważniejszych obrażeń; zostali hospitalizowani z ranami ciętymi i potłuczeniami. Wśród nich jest dwóch milicjantów, którzy ucierpieli wskutek wystrzałów z broni na gumowe kule - powiedział Łucenko.

Do starć doszło w czwartek wieczorem przy próbie przejęcia "Tawrii", która jest jednym z największych producentów alkoholu na Ukrainie. Według świadka wydarzeń, cytowanego przez agencję Interfax-Ukraina, rannych przewożonych do szpitali było tak wielu, że brakowało karetek pogotowia.

Zakłady "Tawria" są przedmiotem sporu między urzędującym dyrektorem a grupą większościowych udziałowców. W czwartek wieczorem wynajęta przez nich grupa ochroniarzy próbowała wtargnąć do przedsiębiorstwa, by przejąć nad nim kontrolę i usunąć obecnego dyrektora.

Jak poinformowała przedstawicielka dyrekcji "Tawrii" Ludmiła Nadtoczy, ochroniarzy było ok. 150. Przyjechali na miejsce trzema autobusami. "Najpierw rozbili bramę wjazdową, a następnie wjechali na teren fabryki. Ubrani w stroje maskujące i hełmy starali się wtargnąć do pomieszczeń fabrycznych. Była strzelanina, użyto gazu łzawiącego. Są ranni" - relacjonowała Nadtoczy agencji Interfax-Ukraina.

W odpowiedzi na atak firmy ochroniarskiej z okien zakładów zaczęły padać strzały. Cytowany przez Interfax-Ukraina świadek stwierdził, iż oddawano je z broni myśliwskiej, prawdopodobnie naładowanej śrutem.

Odgłosy strzelaniny zaalarmowały pracowników przedsiębiorstwa, którzy porzucili swe stanowiska i wyszli na główny plac firmy. Było ich około tysiąca. Z okolicznych wsi, gdzie uprawiane są winogrona, przyjechały traktory. Kiedy ludzie i maszyny otoczyły ochroniarzy, na miejscu pojawiła się milicja i jednostki specjalne.

Skonfliktowane grupy zostały rozdzielone, co uchroniło napastników przed samosądem ze strony robotników. Jak zapewniła wcześniej rzeczniczka ukraińskiego MSW Inna Kysil, sytuacja w zakładach znajduje się pod kontrolą władz.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj