Norwegowie poszukują rzeźników, kierowców i spawaczy. Australijczycy lekarzy, pielęgniarek i informatyków. Warunkiem otrzymania pracy jest dobra znajomość języka angielskiego i co najmniej trzyletnie doświadczenie zawodowe. Operator wózka widłowego w Norwegii może zarobić prawie 7 tys. zł.
Na specjalistów z Polski atrakcyjne oferty pracy czekają także poza Unią. Według szacunków GUS pod koniec 2008 roku poza granicami kraju przebywało czasowo około 2,2 mln. Polaków, z czego 323 tys. poza Europą. Emigracja do krajów pozaeuropejskich jest atrakcyjna przede wszystkim dla tych osób, które mogą tam liczyć na wsparcie rodziny lub bliskich znajomych. – Ze względu na problemy z legalnością zatrudnienia na pracę poza Europą decydują się przede wszystkim osoby słabo wykształcone, mieszkańcy wsi i małych miast, częściej mężczyźni niż kobiety – wskazuje Aleksandra Strojek, analityk rynku pracy z Sedlak & Sedlak
Jak podają amerykańskie władze, decydujący się na pracę w USA Polacy często nie znają języka i pracują przede wszystkim wśród Polonii. – Na legalne zatrudnienie poza Europą mogą natomiast liczyć wysokiej klasy specjaliści, zwłaszcza inżynierowie, informatycy i lekarze – dodaje Aleksandra Strojek.
Łatwo o pozwolenie
Jednym z najbardziej popularnych kierunków wyjazdów Polaków do pracy poza krajami Unii Europejskiej jest obecnie Norwegia. Oferowane w tym kraju zarobki są nadal bardzo atrakcyjne dla Polaków. – Najwięcej ofert znajdą tam wykwalifikowani pracownicy niższego szczebla tacy jak rzeźnicy, kierowcy czy spawacze – podaje Monika Ratajkiewicz, konsultant ds. rekrutacji zagranicznych w Manpower. Aby podjąć pracę w Norwegii, trzeba uzyskać pozwolenie na pracę. Nie jest to trudne. Agencje rekrutujące pracowników często same dbają o to, aby wszystkie formalności były dopełnione. Warto też zaznaczyć, że Norwegia, obok Polski i Szwecji, jest krajem, w którym pracodawcy planują zwiększyć zatrudnienie. Polakom, którzy marzą o pracy w Australii, ma pomóc australijski rząd, który ułatwia kontakty między pracodawcami a emigrantami. Jednak sam fakt, że Ambasada Australii w Warszawie nie przyjmuje podań o wizy emigracyjne i papiery trzeba składać aż w Berlinie, zniechęca do podejmowania oficjalnych starań.
Potrzebni lekarze
W Australii poszukiwani są głównie lekarze, pielęgniarki, inżynierowie, informatycy, graficy oraz dentyści. Ci, którzy zdecydują się na długoterminowy wyjazd, muszą jednak uzbroić się w cierpliwość i załatwić wiele formalności. Aby uzyskać australijską wizę, trzeba mieć mniej niż 45 lat, znać język angielski i posiadać odpowiednie wykształcenie. Doświadczenie w pracy też jest ogromnym atutem. Największe szanse na emigrację mają ci, którzy ukończyli studia, a po nich przynajmniej trzy lata pracowali w swoim zawodzie. Kandydaci muszą zdać też egzamin sprawdzający znajomość języka angielskiego IELTS (International English Language Testing). Trzeba też będzie dostarczyć zaświadczanie o niekaralności, badanie lekarskie wykonane przez lekarza wytypowanego przez ambasadę, zdjęcia paszportowe lub sam paszport.
Port w Oslo. Fot. Bloomberg / Bloomberg