O wielkich oszczędnościach, rzędu 10 miliardów złotych w ciągu dwóch lat od wejścia w życie nowych przepisów o finansach publicznych, mówiła dwa lata temu ówczesna minister finansów Zyta Gilowska. To za jej kadencji powstał projekt nowej ustawy o finansach publicznych i ustawy wprowadzającej. Kolejny rząd, Donalda Tuska, wprowadził pewne zmiany do ustawy, ale trzon ustawy pozostał. Ekonomiści i eksperci od finansów publicznych od początku przekonywali, że ustawa, zakładająca likwidacje gospodarstw pomocniczych, zakładów budżetowych, czy samorządowych funduszy celowych, nie przyniesie tak wielkich oszczędności.
Po zmianie na stanowisku ministra finansów Jacek Rostowski przyznał na konferencji prezentującej projekt nowej ustawy o finansach publicznych, że oszczędności rzędu 10 mld zł, które miałyby płynąć z nowej ustawy, to fikcja.

Ile wyniosą oszczędności

Jak mówiła ostatnio w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska, ustawa o finansach publicznych jest ustawą systemową, która pozwala zracjonalizować wydatki. 

- Oznacza to, że w zasadzie ustawa nie generuje oszczędności. Powoduje natomiast, że można w sposób bardziej efektywny wykorzystywać środki publiczne. Likwidujemy gospodarstwa pomocnicze, ale zadania, które one dotychczas wykonywały, zostają. A zatem oszczędności mogą wynieść tyle, o ile taniej zrealizowane zostaną te zadania na wolnym rynku. Nie zakładamy więc, że po wejściu w życie nowej ustawy o finansach publicznych wydatki budżetu się zmniejszą – mówiła wiceminister Elżbieta Suchocka-Roguska

Nawet jeśli nowa ustawa o finansach publicznych przyniesie jakieś oszczędności w jednostkach, to zaoszczędzone środki zostaną przeznaczone na inne zadania.
Oszczędności przykładowo mogą przynieść zmiany w zakresie budżetowania zadaniowego. Nowa forma budżetu ma być nastawiona na efektywne wydatkowanie środków publicznych. Trudno jednak podać nawet szacunkowe oszczędności, które może przynieść ta zmiana. Nie można również oszacować skutków wprowadzenia do jednostek komitetów audytu. Mają one zapewnić lepszą kontrolę nad środkami publicznymi i gospodarowaniem nimi. Można się więc spodziewać, że lepsza kontrola przyczyni się do powstania oszczędności. 

Oszczędności może przynieść również ograniczenie zatrudnienia w administracji publicznej. Chodzi nie tylko o likwidację stanowisk pracy w zakładach budżetowych, czy gospodarstwach pomocniczych, ale przykładowo również likwidację zarządu i rady nadzorczej Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Koszty zmian 

W początkowym okresie zmian można spodziewać się, że powstaną koszty, które będą musiały zostać sfinansowane z budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego. Koszty będą obejmowały w pierwszej kolejności odprawy dla zwalnianych pracowników lub tych, którzy nie zgodzą się na nowe warunki pracy lub płacy. Zgodnie z przyjętymi ostatnio przepisami pracownikom likwidowanych jednostek zostaną zaproponowane nowe warunki pracy w jednostkach budżetowych, spółkach, które zostaną utworzone lub innych jednostkach. 

Koszty będą związane również z powołaniem do życia nowych rodzajów jednostek, które przewiduje nowa ustawa o finansach publicznych, czyli agencji wykonawczych i instytucji gospodarki budżetowej. W uzasadnieniu do ustawy nie określono jednak kosztów zmian. Wyjątkiem są koszty zatrudnienia członków komitetów audytu, które zostaną powołane na mocy nowej ustawy. Koszty te można ocenić na ok. kilka, kilkanaście milionów złotych. 

Dużo większe koszty, sięgające ok. 120 mln zł związane są z pracami nad budżetem zadaniowym. Na finansowanie tych prac Ministerstwo Finansów pozyskało jednak środki z Unii Europejskiej.