Dzielenie spółek z grupy AIG nie ma sensu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 października 2009, 03:00
Łukasz Kalinowski, prezes Amplico
Łukasz Kalinowski, prezes Amplico Fot. Wojciech Górski/DGP
Nikt nie słyszał o planach sprzedaży jakiejś części Alico należącej do AIG. Byłoby to wbrew interesom właścicieli. Cała grupa jest więcej warta niż jej poszczególne elementy.

MARCIN JAWORSKI

Grupa PZU wciąż deklaruje, że kupiłaby życiowe operacje AIG w naszym regionie. Czy to realne?

ŁUKASZ KALINOWSKI*

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest oferta publiczna wydzielonej spółki Alico. W jej skład wchodzą operacje w 54 krajach, na rynkach rozwijających się i rozwiniętych w Europie, Azji, na Bliskim Wschodzie, w Afryce oraz Ameryce Łacińskiej. Poszukiwanie inwestora strategicznego trwało od jesieni ubiegłego roku do marca tego roku – bez skutku. Nie słyszałem o projekcie sprzedaży jakiejś części grup, np. spółek z Europy Środkowej i Wschodniej. Byłoby to wbrew interesom właścicieli, bo Alico jako całość jest więcej warte niż jej poszczególne elementy. Jesteśmy w różnych regionach, na różnych rynkach, to ma swoją wartość.

Na ile kłopoty AIG odbiły się na waszej działalności? Czy spadek przypisu składki w 2008 roku o 8 proc. to efekt mniejszego zaufania klientów?

To było raczej odbicie sytuacji. W 2008 roku rynek prawdziwych ubezpieczeń, a więc z wyłączeniem polisolokat i polis ustrukturyzowanych, skurczył się o około 20 proc. W oczywisty sposób nas to też dotknęło. Klienci nie rezygnowali z naszych usług, ze względu na informacje o problemach AIG.

Ogólny, 50-proc. wzrost rynku był zasługą polis inwestycyjnych, na których oferowanie nie zdecydowaliśmy się ze względu na ich niską rentowność. Stąd spadek naszego udziału w rynku w 2008 roku do 3,6 proc. Ale po I półroczu 2009 r., według KNF, mamy już 6,1 proc., dlatego że niektóre towarzystwa wycofały się z polis inwestycyjnych.

Ale chyba w przypadku OFE był problem braku zaufania, bo straciliście sporo klientów?

Konkurenci rzeczywiście wykorzystali sytuację i przekonywali klientów do zmiany funduszu. Na szczęście ostatnio widać już spadek liczby odejść i wzrost transferów do nas. Spodziewam się, że zmiana nazwy funduszu na Amplico pozwoli poprawić saldo. Już na początku przyszłego roku powinno być ono dodatnie.

Nie bez znaczenia będzie z pewnością planowana przez nas w tym roku kampania reklamowa, promująca nową markę wszystkich spółek z grupy Amplico. Szczególnie w funduszach emerytalnych marka odgrywa bardzo istotną rolę. W 2010 roku będziemy też realizowali nową strategię zakładającą większe efekty synergii między spółkami: życiową, OFE i TFI. Ale jeszcze za wcześnie na szczegóły.

Czy w ramach restrukturyzacji grupy nie zamierzacie pozbyć się OFE?

Absolutnie nie. Trzy filary: ubezpieczenia na życie, emerytury i fundusze inwestycyjne poprawiają dywersyfikację ryzyka. W czasie kryzysu, kiedy fundusze inwestycyjne czy polisy sprzedają się gorzej, fundusz emerytalny zapewnia stałe przychody. Nie ma więc pomysłów, żeby pozbyć się którejś ze spółek.

I półrocze zamknęliście 5-proc. wzrostem przypisu składki i 174 mln zł zysku netto. Jakie są plany na koniec roku?

Przewidujemy utrzymanie 5-proc. wzrostu przychodów ze składek. Wynik finansowy netto powinien wynieść dwa razy tyle co po półroczu, czyli około 360 mln zł.

Co w największym stopniu przyczyni się do wzrostu składki?

Wszystkie pięć naszych głównych linii biznesowych rośnie w równym stopniu. Największe znaczenie ma sprzedaż polis przez agentów wyłącznych, multiagencje i banki – to około 75 proc. przychodów. Około 10 proc. to efekt sprzedaży w ramach direct marketingu. Jesteśmy jedną z niewielu firm, które z powodzeniem wykorzystują ten kanał sprzedaży. Przykładem są oferty dla klientów banków, do których docieramy m.in. drogą telefoniczną. Reszta naszego biznesu pochodzi z ubezpieczeń grupowych.

*Łukasz Kalinowski

z Amplico związany od 1992 roku. Do maja 2009 r. był prezesem AIG PTE. Obie spółki były częścią amerykańskiej grupy AIG, a obecnie specjalnie wydzielonej spółki Alico, zajmującej się sprzedażą ubezpieczeń na życie. Jest doktorem nauk fizycznych. W latach 1986–1992 pracował w Instytucie Fizyki Doświadczalnej na Uniwersytecie Warszawskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj