Teraz rusza bój o kredyty handlowe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 października 2009, 07:15
Sojusz prywatnych i publicznych instytucji finansowych wezwał regulatorów do zliberalizowania restrykcji w stosunku do banków oferujących kredyty handlowe. Autorzy apelu twierdzą, że zbyt rygorystyczne przepisy mogą zaszkodzić odrodzeniu globalnej gospodarki.

Celem kampanii, która otrzymała wsparcie ze strony Azjatyckiego Banku Rozwoju, ADB, jest stworzenie większej elastyczności w systemie Bazylei II, który określa, ile kapitału powinny posiadać banki w zależności od rodzaju udzielanych pożyczek.

Steve Beck, szef finansowania handlu w Azjatyckim Banku Rozwoju, podkreśla: „Zasady Bazylei II ignorują fakt, że  w przypadku finansowania handlu straty są wyjątkowo niskie,  i zniechęcają banki do oferowania kredytu”.

Do kampanii doszło po gwałtownym wzroście kosztów i zarazem spadku wolumenu kredytów handlowych w zeszłym roku, co zaalarmowało spółki i zainicjowało serię programów pomocowych realizowanych przez wielostronne banki rozwoju.

Finansowanie handlu ułatwia przepływ towarów w handlu globalnym, gdyż daje gwarancje, że eksporter otrzyma swoją należność.

Handel światowy spadł gwałtownie w zeszłym roku i na początku roku 2009, chociaż niektóre dane sugerują, że niedostatek kredytów handlowych był odpowiedzialny za 10-15 proc. spadku. W ostatnich miesiącach handel zaczął się ożywiać, ale niektórzy bankierzy ostrzegają, że zmniejszony potencjał kredytów dotyczących handlu może prowadzić do zatorów, które wyhamują lub w ogóle zatrzymają odrodzenie.

Banki uskarżają się, że wymogi kapitałowe systemu Bazylea II w istocie zniechęcają je do oferowania kredytów handlowych, domagając się, aby traktować je jako roczne pożyczki, kiedy w praktyce listy kredytowe i inne instrumenty finansowania handlu są ważne nie dłużej niż 90-120 dni. Dodają przy tym, że „czynniki konwersji kredytu”, stosowane dla określenia stopnia ryzyka przy udzielaniu pożyczek, niesłusznie penalizują finansowanie handlu, które – historycznie rzecz biorąc – jest pewnym biznesem z niewielkimi stratami.

Międzynarodowa Izba Handlu zbiera od banków dane na temat poprzednich transakcji finansowania handlu, w celu sporządzenia „listy strat”, która posłuży do prowadzenia lobbingu wśród krajowych regulatorów oraz wobec Komitetu Nadzoru Bankowego Bazylei.

Ponieważ nie jest to pierwszoplanowa dziedzina, w której na dodatek wielkie problemy są raczej rzadkością, istnieje spory niedostatek informacji na temat różnych aspektów finansowania handlu. Steve Beck jednak twierdzi, że z niektórych nieformalnych szacunków wynika, iż straty wynoszą zaledwie 77 centy na obrót handlowy wartości 1 miliona dolarów. 

Rzecznik Komitetu Nadzoru Bankowego Bazylei oświadczył, że system Bazylea II nie dyskryminuje finansowania handlu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj