Gawrychowski: Spóźnieni też zarobią na CO2?

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
16 października 2009, 03:00
Mariusz Gawrychowski
Mariusz Gawrychowski/DGP
Pierwsze transakcje sprzedaży praw do emisji dwutlenku węgla na mocy porozumień z Kioto są sygnałem, że Polska włączy się w globalny system handlu emisjami.

Mimo że limitów mamy w nadmiarze, do tej pory nie potrafiliśmy wirtualnych uprawnień wymienić na realny pieniądz. W tym czasie nasi sąsiedzi nie próżnowali, chociaż większość państw regionu jest w identycznej sytuacji co my. Czechy, Węgry, Ukraina czy państwa bałtyckie od dawna sprzedają już swoje limity państwom zachodnioeuropejskim czy będącej w bardzo trudnej sytuacji Japonii. Miejmy nadzieję, że nasze opóźnienie nie spowoduje, iż trudno będzie sprzedać uprawnienia.

Tymczasem potrzebujemy pieniędzy na inwestycje ekologiczne. Komisja Europejska nie jest tak pobłażliwa jak ONZ-owski system z Kioto i w imię walki z ociepleniem klimatu dąży do jak najszybszego ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Może to przyprawić o zawał serca naszą gospodarkę w zdecydowanej większości opartą na węglu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj