Wyraźna aprecjacja złotego

Marek Rogalski
Marek Rogalski/Forsal.pl
Sprawdziły się ranne prognozy dotyczące umocnienia się dolara po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy.

Według odczytów Departamentu Pracy stopa bezrobocia spadła w listopadzie z 10,2 proc. do 10,0 proc., a ubytek liczby etatów poza rolnictwem wyniósł zaledwie 11 tys. (oczekiwano spadku o 130 tys.). Dodatkowo w górę zrewidowano dane październikowe (z -190 tys. do -111 tys.). Inwestorzy nastawieni nieco pesymistycznie po wczorajszej wypowiedzi rzecznika Białego Domu, mogli czuć się nieco zdziwieni. Umocnienie się dolara jest zrozumiałe, bo dla FED to właśnie sytuacja na rynku pracy pozostaje jednym z większych powodów do niepokoju w kontekście perspektyw gospodarki. Lepsze dane mogą więc teoretycznie zachęcić do zacieśnienia dotychczasowej polityki monetarnej, a więc i podkopać „carry-trade” oparty o słabego dolara. Swoją drogą w ostatnich dniach można było zauważyć coraz większe zainteresowanie japońskim jenem właśnie w kontekście mechanizmu „carry-trade”. Japońska waluta zaczęła tracić po tym, jak Bank Japonii zapowiedział nasilenie działań w ramach ilościowego poluzowywania polityki monetarnej (pozostałe banki centralne zaczynają już pomału rozważać inne działania), a w kuluarach wspólnie z rządem pogroził interwencją w celu osłabienia zbyt mocnego jena.

Wracając jednak do dzisiejszych danych z USA. Wyraźny spadek EUR/USD w okolice 1,49 nie doprowadził do osłabienia złotego (byłoby logicznym następstwem zamykania carry-trade finansowanego dolarem). Zagraniczne fundusze wykorzystały ten fakt do własnej rozgrywki. Masa dobrych rekomendacji dla naszej waluty w ostatnim czasie, a także założenie, iż lepsze dane makro z USA wpływają na spadek globalnego ryzyka, gdyż przyspieszają moment wyjścia gospodarki na prostą, doprowadziły do skutecznego ataku na sierpniowe minimum EUR/PLN na 4,0650. Mocny impet ruchu, a także podłączanie się w trakcie inwestorów bazujących na taktyce przełamania ważnych poziomów, doprowadziły do sytuacji w której po godz. 16:00 za euro płacono nieco powyżej 4,0350. Widać, że idzie gra o test poziomu 4 zł za euro w przyszłym tygodniu.

EUR/USD: Trend spadkowy jest wyraźny i potwierdzany przez wskaźniki 4H. Po naruszeniu poziomu 1,4965 rynek zatrzymał się w strefie wsparcia 1,4900-1,4915. Jej naruszenie otworzy drogę w rejon 1,4880 i dalej 1,4850. Ten ostatni poziom to linia długoterminowego trendu wzrostowego zaczepionego od minimów z marca b.r. A w rejonie 1,4800-1,4830 rozciąga się silna strefa wsparć listopadowej konsolidacji. Reasumując, przestrzeń do dalszych silnych spadków nie jest aż tak duża. W poniedziałek możliwe jest odreagowanie. Mocnym oporem będą okolice 1,4965 i 1,4990.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski
Marek Rogalski
Ekspert ds. rynku walut w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska SA
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWyraźna aprecjacja złotego »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj