Szwajcarska gra na osłabienie franka może też osłabić złotego

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 grudnia 2009, 03:00
Kursy walut w 2009 roku
Kursy walut w 2009 roku/DGP
Jeśli Narodowy Bank Szwajcarii zacznie interweniować, by osłabić franka, złoty nie musi na tym zyskać. Wręcz przeciwnie, zacznie spadać, gdy Szwajcarzy zaczną skupować dolara.

SNB w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że nie dopuści do nadmiernego umocnienia franka wobec głównych walut. Mocny frank może oznaczać kłopoty dla szwajcarskiej gospodarki – choćby w handlu zagranicznym. Bank centralny dodaje, że boi się deflacji, czemu słaba waluta powinna zapobiec. Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, wskazują, że istotna będzie waluta, jaką SNB wybierze do interwencji.

>>> CZYTAJ TEŻ: Raty kredytów walutowych wzrosną w II połowie przyszłego roku

– Zazwyczaj jest to euro. Dzięki interwencjom SNB euro umacniało się nie tylko do franka, ale też do dolara. Jednak do tej pory działało to krótko i miało niewielkie znaczenie – mówi Marek Wołos z TMS Brokers.

– Jeśli Bank Szwajcarii skupi się przede wszystkim na euro, wówczas jakiś efekt na kursie złotego wobec franka możemy zobaczyć. Ale raczej na krótko – dodaje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Gorzej, jeśli Szwajcarzy wybiorą dolara. Umocnienie dolara może uderzyć rykoszetem w złotego. Ostatnio rynek to przećwiczył w praktyce. Plotki o interwencji SNB pod koniec listopada osłabiły franka wobec amerykańskiej waluty. Ale złoty także zaczął tracić, również wobec szwajcarskiej waluty.

Dlaczego tak się dzieje? Analitycy tłumaczą to tym, że za osłabieniem dolara w ostatnich tygodniach stoją spekulacyjne transakcje typu carry trade. Polega to na pożyczaniu taniego dolara i inwestowaniu go w aktywa o wyższej stopie zwrotu – czyli np. w waluty krajów o wyższych niż w USA stopach procentowych. Kiedy więc istnieje ryzyko podwyżek stóp w USA albo dolar zaczyna się umacniać, co obniża ewentualne zyski, inwestorzy zaczynają sprzedawać za dolary inne waluty, co obniża ich kursy.

>>> CZYTAJ TEŻ: Będą jeszcze większe ograniczenia w dostępie do kredytów walutowych

– Przez to czynnik interwencji SNB jest zepchnięty na drugi plan. Same interwencje na notowania franka też nie będą miały poważnego wpływu. W dłuższej perspektywie takie działania dają niewiele, kurs wraca do poziomu sprzed interwencji – mówi Marek Rogalski.

SNB prawdopodobnie już co najmniej raz interweniował w tym roku na rynku walutowym. W połowie marca zapowiedział osłabianie franka i skupowanie obligacji z rynku wtórnego – co w praktyce oznaczało dodruk pieniądza. Frank silnie osłabił się wobec euro. Wobec złotego także – jego kurs spadł o 20 groszy jednego dnia.

– Wtedy rynek był po silnym osłabieniu złotego ze stycznia i lutego, zaczynała się aprecjacja. Interwencja SNB wzmocniła ten trend – mówi Rogalski. Według Marka Wołosa szanse na duże umocnienie złotego przed końcem grudnia są niewielkie.

– Zbliża się koniec roku, trwają rozliczenia i domykanie pozycji. Widzimy wzmożona aktywność importerów. Nie ma co ukrywać, złoty jest w słabej formie. Przed końcem roku kurs nie spadnie poniżej 4 zł za euro – ocenia.

>>> CZYTAJ TEŻ: Lokata lepsza od przewalutowania

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj