Cymcyk: Nie ma pracy, nie ma wzrostów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 stycznia 2010, 17:04
Paweł Cymcyk
Paweł Cymcyk/Forsal.pl
Dzisiejszy piątek kończył pierwszy tydzień nowego roku na giełdach. Tydzień w miarę udany, bo europejskie i amerykańskie indeksy w większości osiągnęły nowe maksima trwającej hossy.

WG20 również osiągnął nowe szczyty i znalazł się blisko 2500 pkt., ale tak wysoko przebywał tylko w we wtorek i środę. Czwartek i dziś pod względem wzrostów nie należały do udanych. Wczoraj największym obciążeniem dla rynku była przecena KGHM, a dziś dane makro.

Początek sesji zapowiadał się obiecująco, bo na znaczącym obrocie WIG20 zyskiwał ponad jeden procent, ale to było wszystko na co mógł sobie pozwolić popyt. Podaż również wolała czekać na decydujące dane i przez to praktycznie do godziny 14:30 na rynku nie działo się absolutnie nic. Choć z rana Eurostat ogłosił, że PKB w strefie euro za trzeci kwartał wzrósł o 0,4 proc. w skali kwartału, a w ciągu ostatniego roku skurczył się o 4 proc. to rynki przyjęły tą informację wymownym milczeniem. Dodatkowo ogłoszona stopa bezrobocia w eurolandzie osiągnęła wartość dwucyfrową i sięga już 10 proc.

Sytuacja spokoju i stagnacji zmieniła się o 180 stopni po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Tak jak wspominałem w porannym komentarzu oficjalnie oczekiwano niewielkiego spadku, a nieoficjalnie gracze nastawiali się na wzrost liczby miejsc pracy. Takie informacje po pierwsze potwierdzałyby ostatnie wzrosty, a po drugie nastrajały optymistycznie na kolejny tydzień. Niestety dane sprowadziły byki na ziemię, bo zamiast wzrostu ubyło aż 85 tysięcy pracowników, a jedynym pocieszeniem mógł być spadek oficjalniej stopy bezrobocia w USA o 0,1 proc. do 10 proc. Tyle tylko, że do sposobu liczenia stopy bezrobocia wielu ekonomistów ma zastrzeżenia, i uważa że nie oddaje ona rzeczywistego poziomu bezrobocia w społeczeństwie. Gracze dostali zatem jasny sygnał, że poprawa gospodarcza jest, bo rok temu w styczniu zatrudnienie zmniejszyło się o 577 tysięcy pracowników, ale w nie spełnia ona oczekiwań. Stąd wszystkie giełdy straciły blisko 1 proc., a WIG20 wrócił do poziomu neutralnego i nie końca dnia nic się już nie zmieniło. Ciekawie do sprawy danych podeszli sami Amerykanie. Początkowe spadki szybko odrobili i już zdają się nie przejmować takimi „drobiazgami” jak zawiedzione nadzieje. Neutralne zakończenie będzie tam dużym sukcesem, bo wymusi na krajowych indeksach poniedziałkowe wzrosty.

Mimo większej zmienności w trakcie sesji niż ostatnio dzisiejszy handel nadal nie rozstrzygnął dylematu czy wtorkowy opór 2480 pkt. jest osiągalny lub czy powtarzamy schemat kilkudziesięciu punktowego odejścia od nowo osiągniętego szczytu. Rynki zareagowały zgodnie z kierunkiem wytyczonym przez dane, ale ponieważ skala spadków była umiarkowana, więc można mówić o sile rynku. Ponadto kolejny tydzień jest spokojny pod względem makro, a to daje większe szanse bykom, bo nie będzie negatywnych niespodzianek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj