Wciąż brak porozumienia między Rosją i Białorusią w sprawie dostaw ropy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 stycznia 2010, 19:54
Wtorkowa runda rosyjsko-białoruskich rozmów w sprawie dostaw ropy naftowej będzie kontynuowana w środę. Negocjacje prowadzone są "w bardzo skomplikowanej sytuacji" - podaje ITAR-TASS, powołując się na źródło zaznajomione z przebiegiem pertraktacji.

Źródła rosyjskie, na które powołuje się agencja ITAR-TASS, przestrzegły Białoruś przed nielegalnym pobieraniem przez stronę białoruską idącej tranzytem do Europy rosyjskiej ropy. 

>>> Polecamy: Rosja i Białoruś będą wspólnie gwarantowały dostawy ropy do UE

Według tego źródła delegacja białoruska nie wykazuje elastyczności w swoim stanowisku, którego ramy określiły władze w Mińsku. Mimo to "są wszelkie szanse", by doszło do podpisania dwustronnych dokumentów - zapewnił rozmówca ITAR-TASS, dodając, że mowa jest o "zbliżeniu stanowisk w kwestiach taryf oraz metody ich indeksacji". Dodał: "Fakt, że rozmowy się przeciągają, świadczy o tym, że rozmówcy z obu stron nie uwzględniają tego, że w białoruskich rafineriach pozostało zapasów ropy na tydzień. A to znaczy, że w przypadku braku porozumienia nie można wykluczyć, iż strona białoruska posunie się do niedozwolonego pobierania części idącej tranzytem rosyjskiej ropy".

Niedozwolone pobieranie rosyjskiej ropy "będzie jednoznacznie rozpatrywane jako kradzież, ze wszelkimi wynikającymi z tego konsekwencjami prawnymi" - ostrzegło źródło w rosyjskiej kompanii Transnieft cytowane przez ITAR-TASS. Służby prasowe rządu w Mińsku odmówiły skomentowania sytuacji wokół rozmów w Moskwie - podał portal białoruskiego Radia Swaboda.

Moskwa i Mińsk nie zdołały do końca 2009 r. uzgodnić warunków dostaw rosyjskiej ropy w 2010 r., w tym w kwestii cła na rosyjski surowiec. W grudniu zeszłego roku Rosja zaproponowała Białorusi bezcłowe dostawy 6,3 mln ton ropy przeznaczonej do użytku wewnętrznego z 21,5 mln ton surowca, który Rosja ma dostarczyć w tym roku. Za pozostałą ropę, z której w rafineriach Białorusi powstają reeksportowane przez nią produkty naftowe, Mińsk miałby płacić 100 proc. standardowego rosyjskiego cła eksportowego. Bez preferencji celnych zmniejszy się rentowność białoruskich rafinerii, o których przejęcie od lat zabiegają rosyjskie koncerny naftowe.

W końcu ubiegłego roku pierwszy wicepremier Białorusi Uładzimir Siemaszka ostrzegł, że strona białoruska będzie przejmować ropę tranzytową, jeśli Rosja nie będzie dostarczać Białorusi na jej potrzeby wystarczających ilości surowca bez cła. Trzy lata temu podobny spór między Moskwą i Mińskiem spowodował wstrzymanie przez Rosję dostaw ropy na Białoruś i jej eksport przez białoruskie terytorium do UE. Uderzyło to również w polskie rafinerie, które większość ropy sprowadzają z Rosji rurociągiem Przyjaźń biegnącym przez Białoruś.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj