Robinson: Kolejny dzień; kolejny ważny poziom; kolejne morze krwi

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
6 maja 2010, 11:59
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Obawy przed rozprzestrzenieniem się efektów greckiego kryzysu zadłużenia, wsparte przez agencję ratingową Moody's, która ogłosiła, że zaplanowane jest już obniżenie ratingu Portugalii, wywołały spadek euro do najniższego od 14 miesięcy poziomu do dolara i rocznego minimum wobec funta. Kurs euro nie zyskał również na zamieszkach i dalszych rozmowach na temat strajków w Grecji.

Zakrojona na szeroką skalę ucieczka w bezpieczne aktywa ogólnie wsparła dolara amerykańskiego, oraz w nieco mniejszym stopniu jena. Rentowność amerykańskich obligacji znów spadła w odpowiedzi na wzmożone zainteresowanie tymi bezpiecznymi instrumentami a USDJPY jeszcze bardziej dołowała z poziomu bariery opcyjnej 95,0, odnotowując najniższy poziom w tym tygodniu. USD obecnie dosięgnął poziomu retracement'u 61,8% na wykresie indeksu dolarowego, przemierzając dystans z poziomu 50% w niecałe trzy dni!

Z wiadomości niezwiązanych z euro, Norges Bank podwyższył o 25 punktów bazowych norweską stopę procentową, czego oczekiwano. Natomiast przedstawiciele banku ogłosili w towarzyszącym komentarzu, że rozpatrywali możliwość wstrzymania podwyżek z uwagi na sytuację w Europie, która może mieć negatywny wpływ na norweską gospodarkę. Publikacje amerykańskich danych w dużej mierze wypadły zgodnie z oczekiwaniami; wynik raportu ADP na temat zmiany zatrudnienia osiągnął +32 tys. wobec oczekiwanych +30 tys. (zauważcie, że dane za poprzedni miesiąc zostały skorygowane w górę), podczas gdy wynik indeksu ISM dla sektora usługowego nie był już tak optymistyczny jak dla sektora przemysłu wytwórczego, osiągając 55,4 wobec oczekiwanych 56,0 i poprzednich 55,4.

Dzisiejsze publikacje danych w Australii okazały się dość mieszane. Z jednej strony bilans handlowy nie był tak negatywny jak się spodziewano, urósł z 1,924 mld do 2,082 mld, poniżej prognozowanych 2,2 mld AUD. Przyczyną był pokaźny wzrost wartości importu, a nie spadający eksport. Eksport wzrósł o 1,5% m/m, import o 3,2%, przy czym większy wzrost odnotowano w importowanych aktywach niż dobrach konsumpcyjnych. Gorzej natomiast wypadła marcowa dynamika sprzedaży detalicznej, która wzrosła jedynie o 0,3% - znacznie poniżej prognoz, po spadku o 1,4% w lutym. Patrząc na ograniczone wydatki, jasno widać, że australijscy konsumenci zdają sobie sprawę z wyższego oprocentowania kredytów hipotecznych i chwiejnej giełdy. Kontrakty futures na obligacje mocno zareagowały na wynik sprzedaży detalicznej, wzrastając o 3 punkty bazowe, podobnie jak kontrakty na tamtejsze weksle bankowe, które zwyżkowały o 2-3 punkty. Na chwilę obecną rynek zdyskontował 14-procentową szansę podwyżki oprocentowania o kolejne 25 punktów bazowych w czerwcu.

W przeciwieństwie do słabszych danych z Australii, Nowa Zelandia wykazała zaskakująco niską stopę bezrobocia w pierwszym kwartale; liczba miejsc pracy wzrosła o 1% wobec poprzednich trzech miesięcy, znacznie powyżej oczekiwanych 0,2%. Dzięki temu tamtejsza stopa bezrobocia spadła do 6,0% wobec skorygowanego wyniku za pierwszy kwartał na poziomie 7,1%. Te lepsze dane pojawiły się po dość jastrzębiej wypowiedzi prezesa RBNZ Bollard'a, w której ogłosił, że poprawa koniunktury Nowej Zelandii nie jest tak krucha jak poprzednio, dzięki czemu w najbliższych miesiącach będzie można umorzyć część pakietu stymulującego. Rynek obecnie przewiduje podwyżkę oprocentowania podczas czerwcowego posiedzenia a dolar nowozelandzki szybko dzięki temu zwyżkował.

Z innych wieści dotyczących banków centralnych, dzisiejsze posiedzenie EBC cieszyć się będzie większym zainteresowaniem niż zwykle. Na rynku mówi się o możliwych cięciach stóp procentowych, zakupach obligacji oraz działaniach mających na celu poprawę płynności; w związku z tym wystąpienie Trichet'a na konferencji będzie głęboko analizowane. Kolejnym dzisiejszym wydarzeniem są wybory w Wielkiej Brytanii kończące się o 21:00 czasu GMT. Pierwsze wstępne wyniki ogłoszone zostaną zaraz potem, a ostateczne następnego dnia rano. W sytuacji, kiedy euro skupia na sobie większość uwagi, funt brytyjski nie ucierpiał zanadto podczas obecnej zawieruchy i wzrostu dolara. Czy nadszedł czas na zainteresowanie się funtem?

Gdzie indziej, podczas sesji europejskiej mamy inflację CPI w Szwajcarii, poziom zamówień fabryk w Niemczech oraz PMI dla sektora usługowego w Wielkiej Brytanii. Ameryka Północna to liczba pozwoleń na budowę w Kanadzie oraz tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA.

Życzę miłego (i ostrożnego) inwestowania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj