Nie masz długów? Nie szkodzi. I tak możesz trafić na czarną listę

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 października 2010, 12:43
pieniądze Fot. sxc.hu autor:Ale_Paiva
pieniądze Fot. sxc.hu autor:Ale_Paiva/Forsal.pl
Do rejestrów prowadzonych przez biura informacji gospodarczej trafiają osoby oraz przedsiębiorstwa, które dłużnikami nigdy nie były. Na ogólnopolskich listach dłużników może ich być nawet kilkanaście tysięcy.

Aby móc umieścić dłużnika na czarnej liście w biurze informacji gospodarczej, wierzyciel musi spełnić kilka ustawowych wymogów.

W pierwszej kolejności powinien wezwać dłużnika do dobrowolnego uregulowania należności, w drugiej ostrzec przed tym, że jego dane mogą ewentualnie zostać przekazane do BIG. W praktyce wielu wierzycieli pomija te kroki i wpisuje na listy nawet osoby i firmy, które nigdy nie miały poważnie przeterminowanych zobowiązań płatniczych czy kredytowych.

>>> Czytaj też: Dłużnik może stracić dom.

Problem jest, ale nie nasz

Zdarza się, że wierzyciele fałszują dokumenty, na przykład faktury lub korespondencję. Spośród wszystkich 6 mln dłużników zarejestrowanych w dwóch BIG-ach kilkanaście tysięcy stanowić mogą osoby wpisane na czarne listy nielegalnie.

Same biura informacji kredytowej przyznają, że problem znają (do Krajowego Rejestru Długów trafia co miesiąc kilkadziesiąt zarzutów w takich sprawach), ale są bezradne. Jedynie pośredniczą w przekazywaniu informacji o zadłużeniach osób fizycznych i prawnych, a w związku z tym nie są uprawnione do rozstrzygania, czy dany podmiot rzeczywiście jest dłużnikiem, czy też nie.

– Aby móc przekazać dane dotyczące dłużnika do biura informacji gospodarczej, wierzyciel musi najpierw podpisać odpowiednią umowę z biurem. Potem, zazwyczaj korzystając z elektronicznego serwisu, może samodzielnie dopisywać swoich dłużników do rejestru – tłumaczy Urszula Okarma, prezes zarządu Rejestru Dłużników ERIF BIG SA. Taki system działania powoduje, że na czarną listę wierzyciel dopisać może każdego. Informacji tej nikt nie weryfikuje, a BIG-i sprawdzają jedynie, czy wierzyciel dostarczył im wymagane dokumenty.

Teoretycznie wierzycielom, którzy niezgodnie z prawem umieścili osobę fizyczną lub firmę w rejestrze, grożą ustawowe kary. – Za podawanie do BIG fałszywych informacji, a także brak usunięcia na czas informacji o spłaconym zobowiązaniu, przewidziana jest grzywna w wysokości 30 tys. zł – mówi Mariusz Hildebrand, prezes zarządu Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor SA. W praktyce są one nakładane tylko w sytuacji, gdy jakiś sfałszowany dłużnik odkryje, że jego nazwisko widnieje w rejestrze i zgłosi to np. w BIG.

Nie daj się zadłużyć

W przypadku nieuprawnionego wpisu do rejestru dłużnik może żądać od wierzyciela i BIG usunięcia swoich danych z listy w ciągu 14 dni oraz dochodzić swoich roszczeń przed sądem. Gdy np. przez firmę, która niezgodnie z prawem umieściła przedsiębiorcę w rejestrze dłużników, nie mógł zaciągnąć kredytu, może domagać się od niej rekompensaty.

>>> Czytaj też: Do BIG-ów trafi więcej danych o nierzetelnych dłużnikach

Sąd Apelacyjny w Białymstoku kilka tygodni temu uznał, że wierzyciel, który decyduje się na przekazanie informacji o zobowiązaniach dłużników do biura informacji gospodarczej, musi spełnić wszystkie wymogi przewidziane w ustawie o informacji gospodarczej. Zamieszczenie informacji bez wcześniejszego poinformowania o tym dłużnika jest niezgodne z prawem.

Ważne!

6 mln dłużników figuruje w dwóch biurach informacji gospodarczej. Wierzyciel ma 14 dni na wystąpienie do biura z żądaniem aktualizacji danych, jeśli dowiedział się, że przekazane informacje są nieprawdziwe albo dłużnik spłacił dług

Biura informacji nie weryfikują jak należy

Anna Kozanecka-Żarnecka

adwokat, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna

Biura informacji gospodarczej ograniczają się jedynie do formalnej weryfikacji. Nie jest natomiast dokonywana ocena tego, czy zobowiązanie dłużnika w rzeczywistości istnieje.

W rejestrze może znaleźć się firma, która nie jest dłużnikiem. Zdarza się bowiem, że określone zobowiązanie ma charakter sporny, zaś na skutek późniejszego orzeczenia sądu okazuje się, że dług w ogóle nie istniał, a jednak był podstawą wpisu w rejestrze. Wówczas można mówić o naruszeniu dóbr osobistych w postaci dobrego imienia, renomy lub dobrej sławy podmiotu niesłusznie ujawnionego w rejestrze jako dłużnik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj