Wróbel: Wzrost bezrobocia w USA nie przestraszył inwestorów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 grudnia 2010, 16:57
Łukasz Wróbel, Noble Securities
Łukasz Wróbel, Noble Securities/Forsal.pl
Po całej serii pozytywnych wieści ze świata, na koniec tygodnia dowiedzieliśmy się, że w USA stopa bezrobocia wzrosła do 9,8 proc. z 9,6 proc. przed miesiącem. Inwestorzy nie wyłączyli jednak trybu wysokiej skłonności do ryzyka.

Niewielkie obroty w piątek na warszawskim parkiecie w pierwszej części sygnalizowały, że inwestorzy lokujący kapitał na naszej giełdzie nie dokonują poważnych zmian w portfelach i oczekują na najważniejsze dane kończącego się tygodnia, które miały zostać opublikowane o godz. 14.30 przez amerykański Departament Pracy. Wbrew temu, co można było sądzić po środowym, lepszym od prognoz raporcie agencji ADP o nowych miejscach pracy w sektorze prywatnym, sytuacja na rynku pracy w USA w listopadzie nie rysowała się w tak różowych barwach, jak widzieli ją ekonomiści.

Stopa bezrobocia wzrosła do 9,8 proc. z 9,6 proc. przed miesiącem (konsensus prognoz kształtował się na niezmienionym poziomie), a nowych miejsc poza sektorem rolniczym przybyło znacznie mniej niż szacowali eksperci (39 tys. zamiast 140 tys.). Dla porównania w październiku pracodawcy utworzyli aż 172 tys. etatów, co z kolei zdecydowanie odbiegało w górę od prognoz, więc można powiedzieć, że dzisiejsze dane były powrotem do długoterminowej średniej. Kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy miesięcznie przy rozmiarze amerykańskiej gospodarki to jednak za mało na trwały powrót do standardów sprzed recesji.

Na rynkach akcji w Europie inwestorzy zareagowali wzrost bezrobocia w USA realizacją zysków. Dwie godziny później, gdy na GPW zawierano ostatnie w tym tygodniu transakcje, a WIG20 był o 1 proc. wyżej niż w czwartek, kolejna porcja danych makroekonomicznych ze Stanów wpisała się w rozczarowujący ton - spadły zarówno zamówienia w przemyśle (-0,9 proc. m/m), jak i zamówienia na dobra trwałego użytku (-3,4 proc. m/m). Spadek indeksu S&P500 o ok. 0,3 proc., po wcześniejszym wzroście o ok. 3 proc. w ciąg dwóch sesji, był znacznie łagodniejszą reakcją niż można by się spodziewać wyłącznie w oparciu o przytoczone dane. Być może zaważył na tym wzrost indeksu ISM w sektorze usług (z 54,2 pkt. do 55 pkt.), ale bardziej wiarygodna jest teza, że po czwartkowej wypowiedzi przewodniczącego ECB, na wszystkie rynki wrócili inwestorzy faworyzujący ryzykowne aktywa, ponieważ w piątek spadały rentowności obligacji Portugalii i Irlandii, a rosły rentowności papierów amerykańskich i niemieckich. Kapitał funduszy inwestycyjnych wracał w te obszary, gdzie w zamian za ponoszone większe ryzyko można liczyć na wyższe stopy zwrotu. Najlepszym przykładem były pallad i bawełna, które w piątek po południu były odpowiednio o 15 proc. i 29 proc. droższe niż tydzień wcześniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj