Przed sądem w Nowym Jorku ruszył wczoraj największy od kilkunastu lat proces w sprawie inside tradingu. Główny oskarżony Raj Rajaratnam, szef funduszu hedgingowego Galleon Group, miał dzięki poufnym informacjom o spółkach zarobić 45 mln dol.

Choć grozi mu nawet 25 lat więzienia i grzywna w wysokości 100 mln dol., proces jest jeszcze ważniejszy dla całego rynku funduszy hedgingowych, którego wartość szacuje się na 2 bln dol. Może bowiem poważnie podważyć wiarygodność tych instytucji, potwierdzając potoczne mniemanie, iż działają one na granicy prawa. Na dodatek głównym dowodem będą potajemnie zdobyte przez FBI nagrania rozmów telefonicznych. To, czy i w jakim stopniu będą one uwzględnione przez sędziów, stanie się precedensem w ewentualnych tego typu sprawach.

Pochodzący ze Sri Lanki 53-letni dziś Rajaratnam pracował początkowo jako analityk w bankach inwestycyjnych Chase Manhattan Bank i Needham & Co., a w 1997 r. założył fundusz hedgingowy Galleon Group. Interes był bardzo intratny, bo w szczytowym okresie działalności Galleon obracał kapitałem wartości 7 mld dol., sam zaś Rajaratnam w 2009 r. znalazł się z majątkiem szacowanym na 1,8 mld dol. na 236. miejscu na liście najbogatszych Amerykanów magazynu „Forbes” i był najbogatszą osobą urodzoną na Sri Lance.

>>> Czytaj też: Madoff skazany na 150 lat

Jednak według prokuratury 45 mln dol. Galleon zarobił dzięki poufnym informacjom ze spółek przekazanym przez dawnych znajomych Rajaratnama. Na dodatek dotyczyły one znanych giełdowych spółek. I tak 23 września 2008 r. Rajat Gupta – przyjaciel Rajaratnama, a wówczas członek zarządu Goldman Sachs – miał mu przekazać informację o zaakceptowaniu inwestycji w bank w wysokości 5 mld dol. złożonej przez Warrena Buffetta. Zakup 175 tys. akcji Goldman Sachs dał Galleonowi milion dolarów zysku. Miesiąc później Gupta miał zdradzić informację, że bank ogłosi pierwszą kwartalną stratę od prawie dziesięciu lat. Inne informacje dotyczyły takich firm, jak: Google, eBay, IBM, Intel, McKinsey & Co. czy sieci hoteli Hilton.

Reklama

Rajaratnam, który został aresztowany pod koniec 2009 r., a później zwolniony za stumilionową kaucją, utrzymuje, że jest niewinny. Przed sądem ma zamiar się bronić, kwestionując legalność zdobytych przez FBI podsłuchów, a także przekonując, iż jego praca jako szefa funduszu hedgingowego polega na zdobywaniu informacji dotyczących spółek, których akcje zamierza kupić bądź sprzedać, a przepisy dotyczące inside tradingu nie zabraniają rozmów z brokerami czy menedżerami innych spółek. Ale na jego niekorzyść działa to, że w toczącym się już szerszym śledztwie dotyczącym Galleonu 16 z 26 oskarżonych przyznało się do winy. Proces ma potrwać około sześciu tygodni.

Raj Rajaratnam wyszedł z aresztu za 100-mln kaucją Fot. Bloomberg / DGP