Zobacz, w których bankach warto pożyczać

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
24 marca 2011, 05:21
Pieniądze, mat. shutterstock
Pieniądze/ShutterStock
W ubiegłym roku pieniędzy swoim klientom nie żałowali: Getin Noble Bank, PKO BP, ING Bank Śląski, Nordea i BOŚ. Inne banki raczej udawały, że pożyczają. Eksperci sprawdzili jak wyglądał ubiegłoroczny rynek kredytów. Oto szczegóły.

Analitycy Open Finance porównali wartość kredytów klientów w poszczególnych bankach giełdowych na koniec 2009 i 2010 roku. Najbardziej, bo w granicach 20 proc., powiększył pulę kredytów Getin Noble Bank. I to po odjęciu bardzo silnego wpływu efektów kursowych (frank w tym czasie zdrożał o ponad 14 proc. a euro staniało 3,6 proc.). Ok. 10-13 proc. wzrósł portfel kredytowy PKO BP, ING Banku Śląskiego, Nordei czy Banku Ochrony Środowiska. Dla porównania na całym rynku średni wzrost wartości kredytów wyniósł 9 proc., a po uwzględnieniu zmian notowań walut można go szacować na około 5 proc. Wynikiem lepszym od rynku (o ok. 8 proc.) mógł się pochwalić BRE (należą do niego mBank i MultiBank). Do pożyczania zdecydowanie nie kwapili się natomiast BNP Paribas, BPH, BZ WBK i Citi Handlowy. W każdym z tych banków klienci w minionym roku więcej oddali niż pożyczyli. O kredytowej hojności nie było raczej mowy w Kredyt Banku i Millennium. Bez większego rozmachu, bo o ok. 5 proc. zwiększyła się pula kredytów Pekao.

>>>> Czytaj też: Na co uważać w promocjach kredytów hipotecznych

Nie można jednak zapominać, że odpowiedź na pytanie: pożyczać czy nie, wcale nie przychodziła bankom łatwo. Choć 2010 rok był zdecydowanie bardziej udany niż rok 2009, to odsetek złych kredytów w gronie firm zaczął poprawiać się dopiero po wakacjach, a wśród klientów indywidualnych przyhamował pod koniec roku. A co generalnie decyduje o skłonności do pożyczania? W teorii: możliwości kapitałowe, czyli współczynnik wypłacalności (im wyższy tym lepiej) i odpowiedni zasób pieniędzy z depozytów. Nie jest to jednak pełny przepis. Ogromne znaczenie ma tu indywidualna polityka banku. Wystarczy spojrzeć na Getin Noble i Nordeę. Instytucje z czołówki najaktywniejszych kredytowo banków mają jedne z najniższych wskaźników wypłacalności wśród giełdowych banków. W czołówce powiększających portfel kredytowy nie ma natomiast Pekao i BZ WBK z imponującymi wskaźnikami wypłacalności.

Jeśli chodzi o zasoby depozytowe, to w najbardziej komfortowej sytuacji wśród notowanych na GPW banków jest Citi Handlowy. Udzielone przez niego kredyty nieznacznie przekraczają połowę zgromadzonych depozytów, co jednak nie mobilizuje banku do walki o klientów zainteresowanych pożyczkami. Podobnie jest w BZ WBK, gdzie kredyty stanowią mniej niż 80 proc. wartości depozytów, a chęci, aby chociaż rosnąć równo z rynkiem, brak. Ze sporych możliwości korzysta natomiast ING BSK, którego relacja kredytów do depozytów w grudniu 2010 roku wynosiła 63 proc.

368178-banki-wspolczynnik-wyplacalnosci-i-relacja-kredytow-do-depozytow-w-latach-2009-2010.jpg
Banki - współczynnik wypłacalności i relacja kredytów do depozytów w latach 2009-2010
368206-zyski-bankow-w-latach-2007-2010.jpg
Zyski banków w latach 2007-2010
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj