Złoty od rana powoli odrabia wczorajsze straty

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 sierpnia 2011, 09:24
fot. Andrea Danti
fot. Andrea Danti /ShutterStock
Czwartkowa sesja na rynku walutowym rozpoczęła się pozytywnie dla złotego, który odrabia straty poniesione wczoraj i w nocy. Jednak, w ocenie analityków, do prawdziwej poprawy potrzebny jest zdecydowany i mocny sygnał z największych gospodarek świata.

"W środę kolejny dzień z rzędu obserwowaliśmy odwrót od ryzykownych aktywów, a poranne polepszenie nastrojów okazało się chwilowe i przy braku istotnych danych makroekonomicznych na rynku dalej dominowały obawy o problemy zadłużeniowe oraz spowolnienie w światowej gospodarce. W rezultacie kurs euro po wybiciu ponad wtorkowe maksimum na poziomie 4,1260 kontynuował wzrosty docierając podczas sesji w USA do 4,2270, czyli niecałe 2 grosze poniżej maksimum z 2010 r." - powiedziała analityk Raiffeisen Bank Polska Dorota Strauch.

W jej ocenie, notowaniom polskiej waluty nie pomogła nawet udana aukcja obligacji skarbowych, a solidny popyt na przetargu oraz spadki rentowności na rynku wtórnym świadczą o tym, że w obliczu nasilenia awersji do ryzyka polski rynek długu jest wciąż pozytywnie postrzegany przez inwestorów. "Dla złotego oznacza to szybkie jednak odreagowanie strat w momencie poprawy sentymentu na rynkach.

Póki co jednak brakuje sygnału do takiej zmiany na trwałe, a tym samym droga do ubiegłorocznego szczytu kursu euro pozostaje otwarta" - dodała analityk. Ekonomistka zauważyła, że w obliczu dalszej, silnej aprecjacji szwajcarskiej waluty tamtejszy bank centralny podjął wczoraj kolejne kroki nakierowane na zahamowanie tego ruchu. SNB poinformował, że planuje zasilić rynek pieniężny w płynność w jeszcze większym stopniu niż to ogłosił tydzień temu.

Informacja ta przełożyła się jednak na nieznaczne i chwilowe wyhamowanie aprecjacji franka, czemu dodatkowo rano sprzyjała poprawa sentymentu na rynku. "Wczorajsze ruchy pokazują, że działania SNB nie zdołają najprawdopodobniej odwrócić trendu na franku, a mogą go jedunie osłabić. Silniejszym impulsem do zmiany trendu mogłyby być wyraźne sygnały spowolnienia w szwajcarskiej gospodarce" - podsumowała Strauch.

W czwartek ok. godz. 09:15 za jedno euro płacono 4,1634 zł a za dolara 2,9214. Kurs euro/dolar wynosił 1,4261.

W środę po godz. 17:00 za jedno euro płacono 4,1333 zł a za dolara 2,9154 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,4175.

W środę po godz. 10:00 za jedno euro płacono 4,0987 zł a za dolara 2,8521 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,4373.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Tematy: waluty
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj