Tarasiuk: umowa Ukrainy z UE nie daje gwarancji, że "reżim" jej się podda

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
25 listopada 2011, 17:02
Ukraina, fot. unkreativ
Ukraina, fot. unkreativ /ShutterStock
Parafowanie umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE nie gwarantuje, że władze będą przestrzegały zawartych w niej zobowiązań - ocenił w piątek w rozmowie z PAP opozycyjny deputowany i były minister spraw zagranicznych Ukrainy Borys Tarasiuk.

"Nie ma gwarancji na to, że reżim otrzymując umowę stowarzyszeniową będzie działał zgodnie z nią" - ocenił Tarasiuk, który uczestniczył w konferencji "Demokracja, Partnerstwo, Rozszerzenie", zorganizowanej przez Instytut Spraw Publicznych i stowarzyszenie PASOS, działające na rzecz otwartego społeczeństwa.

W środę szef polskiego MSZ Radosław Sikorski ocenił, że parafowanie umowy pozwoli UE na lepsze nadzorowanie wdrażania przez Kijów zobowiązań. Wyraził nadzieję, że do parafowania dojdzie na szczycie UE-Ukraina 19 grudnia.

Podczas debaty, która odbyła się w Warszawie Tarasiuk powiedział, że sprawy Julii Tymoszenko, skazanej niedawno na siedem lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją w 2009 r., i więzionego prawie od roku byłego szefa MSW Jurija Łucenki świadczą o "atakach władz Ukrainy wymierzonych w demokrację".

"Dlatego należy ocenić, co zrobić z umową stowarzyszeniową. Polityczna część umowy i ta dotycząca strefy wolnego handlu są gotowe. Władze wcześniej powtarzały, że podczas nadchodzącego szczytu UE-Ukraina (...) umowa zostanie parafowana. Teraz słyszymy inną historię - władze nie spodziewają się, że umowa będzie parafowana podczas szczytu i kwestionują szczyt" - powiedział Tarasiuk, członek Bloku "Nasza Ukraina"-Ludowa Samoobrona.

Obawy co do daty parafowania umowy wyrażały wcześniej ukraińskie media ze względu na brak reakcji Kijowa na unijne postulaty rozwiązania tzw. problemu Tymoszenko.

Tarasiuk podkreślił, że choć jest proeuropejski, uważa, iż umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą nie powinna być parafowana "za wszelką cenę". "Opozycja popiera podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Jest to w interesie Ukrainy i Ukraińców. Ale nie za wszelką cenę" - podkreślił Tarasiuk.

Zaznaczył, że Ukraina liczy na pomoc UE wobec "ataków na demokrację na Ukrainie i na osiągnięcia pomarańczowej rewolucji".

Pytany przez PAP o to, w jaki sposób UE może wspierać Ukrainę, odpowiedział: "Nie może pozwalać na to, by ktokolwiek - prezydent Wiktor Janukowycz czy inny -owycz - dyktował UE, jak ma zmieniać i poprawiać swoje wartości oraz standardy. One powinny być uniwersalne. Reżim musi zrozumieć, że bez poprawienia swojej polityki wewnętrznej nie będzie nagradzany".

Podczas debaty Tarasiuk poruszył też kwestię Partnerstwa Wschodniego. Wyjaśnił, że koncepcja Europejskiej Polityki Sąsiedztwa (ENP) nie była akceptowana przez Ukrainę, ponieważ "do jednego kosza wrzucała kraje Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i takie kraje jak Ukraina, Mołdawia i kraje kaukaskie".

Były szef MSZ Ukrainy ocenił, że w porównaniu z ENP Partnerstwo Wschodnie jest "krokiem w dobrą stronę". "Ale czy ono działa? Z mojego punktu widzenia, jako osoby, która UE zajmuje się od ok. 20 lat, nie" - powiedział.

"Istnieje na papierze, mówi się o nim, ale ono nie działa. To, co niektórzy nazywają sukcesem Partnerstwa Wschodniego to w rzeczywistości pakt dwustronny między UE a danym partnerem" - powiedział Tarasiuk. "Od samego początku Ukraina nie traktowała Partnerstwa jako jedynej drogi współpracy z UE, lecz jako dodatek do naszych bezpośrednich dwustronnych kontaktów" - zaznaczył.

Tarasiuk opowiedział się za zniesieniem wiz wjazdowych do krajów UE dla obywateli Ukrainy. Rozszerzenie strefy Schengen w 2008 r. znacznie utrudniło Ukraińcom przekraczanie granicy z krajami, do których wcześniej łatwo im było wjeżdżać, w tym do Polski. Od tego czasu wielu z nich odczuwa, że między Ukrainą a Zachodem wyrósł "nowy, niewidzialny mur", który oddziela ich od UE - mówił opozycjonista.

Pozytywnie ocenił zaangażowanie polskiej prezydencji. "Jestem pod wrażeniem aktywności, jaką wykazuje polska prezydencja", mimo że traktat lizboński zmniejszył jej kompetencje - powiedział.

Nawiązując do wizyty Sikorskiego w Doniecku, dokąd pojechał wraz z szefem MSZ Szwecji Carlem Bildtem na zaproszenie oligarchy Rinata Achmetowa oraz planowanej wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Kijowie Tarasiuk powiedział: "To jasny znak, że dla Polski liczy się, jak rozwijają się relacje między Ukrainą a UE".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj