Piątka dla każdego i dyplom w kilkadziesiąt minut, czyli studia MBA na Collegium Humanum

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
37 minut temu
Piątka dla każdego i dyplom w kilkadziesiąt minut, czyli studia MBA na Collegium Humanum
Piątka dla każdego i dyplom w kilkadziesiąt minut, czyli studia MBA na Collegium Humanum/Shutterstock
System komputerowy używany do weryfikacji egzaminów kończących studia MBA w Collegium Humanum automatycznie przyznawał ocenę bardzo dobrą, bez względu na treść udzielonych odpowiedzi – informuje środowa Gazeta Wyborcza. Jak wynika z ustaleń prokuratury, część najbardziej wpływowych słuchaczy miała otrzymywać zaliczenie nawet bez podchodzenia do tego „egzaminu”.

Śledztwo ws. afery Collegium Humanum

Dziennik dotarł do aktu oskarżenia w sprawie afery Collegium Humanum. Śledztwo od 2022 r. prowadzą Centralne Biuro Antykorupcyjne i katowicka prokuratura, a jego przedmiotem jest proceder handlu dyplomami, które umożliwiały kandydatom zdobywanie lukratywnych posad w radach nadzorczych spółek skarbu państwa.

Według ustaleń „GW”, zarzuty przedstawiono już 84 osobom, którym zarzuca się popełnienie łącznie 407 przestępstw. Kluczowym dowodem w sprawie są zeznania byłego rektora uczelni, Pawła Cz., który po zatrzymaniu w 2024 r. zdecydował się na współpracę z organami ścigania i opisał mechanizm korupcyjny.

Jak podaje „Wyborcza”, korzenie afery sięgają 2016 r., gdy ówczesna większość sejmowa znowelizowała ustawę o zarządzaniu mieniem skarbu państwa. Wprowadzono wówczas zapis, dzięki któremu ukończenie podyplomowych studiów Master of Business Administration stało się jedną z dróg do zasiadania w organach nadzorczych spółek państwowych.

"Studenci VIP" nie uczestniczyli w zajęciach

„GW” opisuje system kamuflażu, który miał ukryć fakt, że „studenci VIP” nie uczestniczyli w zajęciach ani nie posiadali wymaganej wiedzy. Uczelnia stosowała antydatowanie umów, by symulować pełny cykl dwusemestralnej nauki. W rzeczywistości dyplomy można było uzyskać w kilka tygodni, choć zdarzało się, że nawet w kilkadziesiąt minut. Z relacji świadków – w tym drukarza dokumentów oraz pracowników rektoratu – wynika, że proces wydawania świadectw odbywał się „na cito”.

Jak podaje „GW”, w kwestii egzaminów funkcjonowały systemowe ułatwienia: testy końcowe były powtarzalne, a studenci często otrzymywali pytania wraz z gotowymi odpowiedziami jeszcze przed egzaminem. W skrajnych przypadkach dyplomy wydawano bez jakiegokolwiek sprawdzania wiedzy, a po przeniesieniu zajęć do trybu zdalnego w czasie pandemii COVID-19, procedura ta stała się jeszcze prostsza. W niektórych przypadkach zaliczenie uzyskiwało się bez przystępowania do egzaminu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Gazeta Wyborcza
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj