Bachert: Euro i złoty pod presją obaw o przyszłość strefy euro i ratingi jej krajów członkowskich

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
14 grudnia 2011, 09:39
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego
Joanna Bachert, Departament Skarbu PKO Banku Polskiego/Inne
We wtorek najważniejszym wydarzeniem na rynkach finansowych było posiedzenie FOMC. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe w USA nie zostały zmienione.

Podczas konferencji Fed powtórzył, że utrzyma koszt pieniądza na wyjątkowo niskim poziomie 0,00-0,25% przynajmniej do połowy 2013 roku oraz, że jest przygotowany na użycie dostępnych mu instrumentów, aby wesprzeć wzrost gospodarczy. W reakcji na komunikat banku euro pogłębiło spadki do dolara, choć nie wniósł on praktycznie nic nowego. Niemniej, inwestorzy negatywnie odnieśli się do stanowiska Fed, który stwierdził, że rozwijająca się w umiarkowanym tempie gospodarka i nieznaczna poprawa sytuacji w zatrudnieniu i wydatkach konsumentów nie wymagają obecnie wdrażania nowych bodźców stymulacyjnych. Amerykański bank centralny będzie zatem kontynuował politykę wydłużania zapadalności portfela sprzedając obligacje warte łącznie 400 mld USD, o terminie zapadalności do trzech lat lub mniejszym, a zyski inwestował będzie w papiery o dłuższym terminie zapadalności.

W rezultacie wtorek nie zmienił obrazu rynku euro/dolara. Wspólna waluta nadal pozostawała pod presją. Sytuację pogorszyć mogły też wcześniejsze doniesienia ze Starego Kontynentu, iż Komisja Europejska nie zaakceptuje żadnego traktatu międzyrządowego, który będzie niezgodny z prawem UE. Chodził tu o nowy pakt fiskalny, uzgodniony na ostatnim szczycie unijnym, wzmacniający dyscyplinę finansów publicznych strefy euro, który powstał po tym jak Wielka Brytania zablokowała zmianę traktatu UE w tej sprawie. Komisarz ds. walutowych Olli Rehn zwrócił jednocześnie uwagę, że większość postanowień paktu fiskalnego można wprowadzić tzw. prawem wtórnym, czyli poprzez rozporządzenia i dyrektywy unijne (prawo pierwotne w UE stanowią wszystkie traktaty europejskie). W większości przypadków rozporządzenia czy dyrektywy przyjmowane są kwalifikowaną większością głosów, czyli mogłyby być przyjęte nawet przy sprzeciwie Wielkiej Brytanii. Bez zmiany traktatu UE umowa międzyrządowa może nie wystarczyć, by sankcje dla państw łamiących limit 3,0% deficytu były automatyczne.

W rezultacie, po południu kurs EUR/USD spadł w okolice 1,304 na co wpływ nadal miał nadal przede wszystkim utrzymujący się pesymizm odnośnie realizacji podjętych na grudniowym szczycie decyzji i obawy o możliwe obniżki ratingów państw strefy euro (w tym Niemiec i Francji). Dodatkowo skalę deprecjacji euro spotęgował fakt przełamania ważnego, technicznego wsparcia na 1,3145 USD.

We wtorek wspólna waluta nie znalazła wsparcia też w danych makro. Lepsze od oczekiwań informacje makroekonomiczne z Europy oraz gorsze od konsensusu analityków dane z USA lekko nawet pogorszyły nastroje. Indeks nastrojów gospodarczych ZEW spadł w grudniu do minus 53,8 pkt z minus 55,2 pkt miesiąc wcześniej. Analitycy prognozowali natomiast minus 56,5 pkt. Indeks bieżących warunków gospodarczych wyniósł w grudniu 26,8 pkt wobec 34,2 pkt w listopadzie i prognozy na poziomie 31 pkt. Z kolei sprzedaż detalicznej w USA wyniosła w listopadzie zaledwie 0,2% podczas gdy prognozowano 0,5%.

Pozytywny, choć krótkotrwały wpływ na nastroje inwestorów miał fakt, iż Hiszpanii udało się we wtorek sprzedać więcej bonów niż wynosiła oferta. W sumie nabywców znalazły papiery o wartości nominalnej 4,94 mld EUR wobec pierwotnej oferty wynoszącej 4,25 mld EUR. EFSF sprzedał natomiast trzymiesięczne papiery dłużne o wartości 1,97 mld EUR, przy stosunku popytu do podaży na poziomie 3,2.

Słabe euro ciągnie za sobą złotego. Kurs EUR/PLN zbliżył się już do 4,60 – poziomu najwyższego od kwietnia 2009 roku, zaś USD/PLN przełamał już opór na 4,50. Opublikowane przez GUS dane na temat inflacji CPI w listopadzie, choć znacząco odbiegały od prognozy, pozostały praktycznie niezauważone przez rynek, który koncentruje się przede wszystkim na problemach strefy euro. Niemniej warto odnotować, że w ubiegłym miesiącu inflacja konsumencka przyspieszyła do 4,8% r/r wobec 4,3% w październiku i oczekiwanych przez ekonomistów 4,5%. Może to oznaczać, że nie zobaczymy w przyszłym roku obniżek stóp, a przy utrzymującym się słabym złotym inwestorzy zaczną zadawać pytania o ewentualną podwyżkę kosztu pieniądza w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PKO BP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj