Radziwiłł: Polsce daleko do przekroczenia limitu 55-proc. progu długu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2011, 12:56
Polskie pieniądze na tle mapy Europy
Polskie pieniądze na tle mapy Europy/ShutterStock
Przy obecnych kursach euro i dolara jesteśmy daleko od ryzyka przekroczenia ostrożnościowego progu długu w wysokości 55 proc. PKB - powiedział w piątek w Sejmie wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.

Wiceminister odpowiadał na pytanie Sławomira Kopycińskiego z Ruchu Palikota, który pytał o wpływ spadku kursu złotego na wzrost wartości zadłużenia zagranicznego Polski oraz na ryzyko przekroczenia przez państwowy dług publiczny drugiego progu ostrożnościowego.

Według Radziwiłła sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak przedstawił ją Kopyciński. Wiceminister dodał, że w tej chwili nie jest jednak możliwe precyzyjne wyliczenie, przy jakim kursie próg 55 proc. zostałby przekroczony, bowiem jest zbyt wiele niewiadomych. Wśród nich wymienił m.in. brak danych na temat nominalnego poziomu PKB, czy zadłużenia. "Wszystko to powoduje, że jest niemożliwe, aby określić, jaki to poziom i kurs walutowy" - wskazał.

>>> Czytaj też: Deficyt budżetu wyniósł 21,56 mld zł po listopadzie 2011, czyli 53,6 proc. planu

Kopyciński tłumaczył, że im droższe euro i dolar, tym większe ryzyko przekroczenia limitu długu. "Do tej pory ceny paliw, energii i żywności były motorem inflacji. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, kiedy motorem jest deprecjacja waluty. Jeżeli nie zostanie zahamowana, to w 2013 r. możemy stać się drugą Grecją i przekroczymy próg 55 proc." - mówił poseł.

Pytał, kto ma wpływ na kurs złotego, czy RPP, czy tylko spekulanci, oraz jaki kurs euro i dolara jest bezpieczny dla polskiego budżetu.

Około godz. 12.30 w piątek rynek wyceniał euro na 4,50 zł, a dolara na 3,45 zł.

W ERM II pozostaniemy jak najkrócej

Polska chce być jak najkrócej w ERM II, czyli obowiązkowym systemie poprzedzającym wejście do strefy euro - poinformował w piątek w Sejmie wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.

"Jedno, co można powiedzieć w sposób twardy i ostry, to że na pewno nie będziemy wchodzić do ERM II na bardzo długi czas, tylko w momencie kiedy zapadnie decyzja i będziemy przygotowywać się do wejścia do strefy euro. Wówczas przez maksymalnie dwa lata, jednym słowem jak najkrócej, chcemy być w ERM II. Na pewno w tej chwili nie rozważamy takiej kwestii" - powiedział.

Podkreślił, że obecnie nie jest rozważany także poziom wymiany kursowej (czyli po jakim kursie złoty zostałby związany z euro), ponieważ "mamy płynny kurs walutowy i nie zakładamy, żebyśmy chcieli go ograniczać".

ERM II to mechanizm poprzedzający przystąpienie danego kraju do strefy euro. Waluta znajdująca się w ERM II jest związana z euro i może wahać się tylko w określonym przedziale.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj